Der, die, das

Na którejś z moich grup tłumaczeniowo/nauczycielskiej/osób chcących się przekwalifikować/ (nie pamiętam której) był niezły temat JAKIEGO języka się uczyć. Założyła go osoba, która poczuła pewną przestrzeń i zapragnęła dobrze opanować KOLEJNY język, tak by było to opłacalne. Jedna z odpowiedzi był doskonała: wybierz język, którego przekład w kraju ojczystym jest wyższy niż w Polsce. Niby oczywiste, ale cała masa języków odpada. Rosyjski, ukraiński, arabski, czy chiński TANIEJ będą wykonane tam. Łatwo będzie znaleźć kogoś kto przebije naszą ofertę. Podobna sytuacja jest z niemieckim lub hiszpańskim ze względu na dużą ilość osób polskojęzycznych mówiących w tych językach. Za to żyłą złota wydają się na razie (w tłumaczeniach mało jest wariantów wyłącznie dwu językowych, bo ten sam tłumacz na ogół robi warianty w połączeniu z angielskim) norweski, duński i niderlandzki. Bardzo dobra odpowiedź, pod warunkiem, że podchodzisz do wyzwania ekonomicznie. Nie znam takich osób, ale z pewnością są ludzie, którzy się uczą łaciny dla przyjemności! Wychodząc więc z mojego życiowego credo, iż WSZYSTKO się pewnego razu przydaje i korzystając z takiej możliwości ruszyłam dwa dziś dwa kolejne. Głowa to mi pęknie, lecz na TYM etapie jeszcze ogarniam! Tak wiec o ósmej miałam lekcję tureckiego, bo Stambuł mam na moim bucket list chyba od pięciu lat, lecz przy tym nasilającym się tam radykalizmie (winny jest ichniejszy prezydent, który zrobił modne ostatnio fałszowanie wyborów) za szybko tam nie pojadę, ORAZ o 14-stej lekcje… niemieckiego.

Tymczasem to Drezno jest przepiękne. Towarzystwo poszło do Muzeum (pamiętajcie, że w Niemczech to atrakcja do 18 roku życia BEZPŁATNA) i widziało obraz Rafaela Santi, który moim zdaniem jest większym arcydziełem niż Mona Lisa.

Ja dostałam zdjęcia ceramicznych psów, lecz w zamian musiałam odesłać filmik z BIBI!
Tu Mieszko ma t-shirt, którego nie kojarzę… I tak myślę, czy zapakował sobie jakiś MÓJ?
Lila NIEUCHWYTNA, też się na fotkach pojawiła!

Po tylu wrażeniach ekipa zapakowała się do auta i ruszyli DALEJ! Na północ! Postój wypadł im w okolicach Lipska przy Pomniku Bitwy Narodów. Wpiszcie sobie to miejsce do wakacyjnych przejazdów, bo to jeden z największych pomników Europy. Do środka, niczym do Statui Wolności można wejść i upamiętnia on jedną z bitew okresu napoleońskiego.