Kolejne miasto na trasie to Drezno, bo tegoroczny wyjazd mają dzieciaki MUZYCZNY! Po drodze zajrzeli do Szwajcarii Saksońskiej i PARKU Narodowego Saskiej Szwajcarii (uff, to skomplikowana nazwa), gdzie snuli się po unikalnym skalnym moście Bastei! Powiem szczerze, że pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy, gdy Diabli mi przyznał linka gdzie jadą, to: CZY tam jest bezpiecznie?, no ale w Niemczech wszędzie chyba myślą o wszystkim, więc BYŁO bezpiecznie. I przepięknie!




Ja tymczasem leciałam z moim sprawami, czyli dzień miałam PRZY kompie. Moja nauczycielka hiszpańskiego zrobiła nam dziś lekcje ze swojej szkoły flamenco, gdzie na ścianach pełno było pomalowanych figurek sakralnych (przecudowne!), a potem szła nagrzanymi ulicami Kadyksu pokazując nam bary z najlepszymi tapas…
W ramach relaksu wyszłam na chwilę do ogródka, gdzie odkryłam, że mój hibiskus ma już DWA kwiaty! TO jest niezły fenomen, bo tyle lat nie mogłam się doczekać, a w tym roku nie dość, że urosły mi aż dwa krzaczki, to jeden ma KWIATY! Nie zakwitła mi ani jedna piwonia, za to te hibiskusy to SUKCES!


