zdjęcie z kofolą TEŻ już dostałam

Internet, co to ja mam go w domu, to temat na epos. Ponad rok temu podpisałam cyrograf na taki szybszy, ale jest go mało. Wyczerpuje się za szybko, mam nadzieję, że do przyszłej wiosny pojawi się jakiś nowy dostawca i GO zmienię. A na razie przy rozsądnym gospodarowaniu starcza go na jakieś 25 dni, a potem przechodzimy na ten wcześniejszy, na którym ani serialu nie obejrzysz, ani młody grać nie może.

I wyobraźcie sobie, że gdy odebrałam dzieci od dziadków był pierwszy dzień szybkiego netu. I TYM razem Mieszko go wypsrykał w 10 dni! Co bardzo wyraźnie pokazuje, JAK strasznie młody latem się nudzi. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie już się przemieszczał i czasem gdzieś z kumplami pojadą, bo teraz wyganiam z kolegami na rower i jadą te lenie do ŻABKI najdalej. Potem jedzą czipsy przy jakimś skateparku i tyle jest wakacyjnego ruchu… BARDZO się więc cieszę, że dziś rano Diabli zabrał towarzystwo na swoją turę! Z rozrzewnieniem wspominam jak byli mali i jeździliśmy z miejsca w miejsce całe lato. A to w Góry Świętokrzyskie, a to w Bieszczady, a to gdzieś tam z dziadkami i do domu wpadało się zrobić pranie przed kolejną turą. Zrobiłam im nawet oto awanturę i zaproponowali, że może za rok będą chodzić na siłownię? MOŻE być!

Tymczasem ja zaczynam turę bez dzieci. Długą bo aż 2-tygodniową! Na pierwszy tydzień mam nadganianie, a jak ruszyli o piątej to wyprowadziłam Bibs, a od razu ruszyłam z pracowymi zaległościami. To po pierwsze i do środy będę to ogarniać. W drugim tygodniu bardzo bym chciała zająć się domem i podmalować ściany oraz łazienkę. Marzy mi się również podjechać do serwisu z aparatami z moim nikonem i może pomyśleć co tu zrobić z tymi dwoma tygodniami wakacji, które nam zostaną, gdy dzieci wrócą? Wymianę oleju zaplanowałam na ostatnie dni sierpnia, więc TERAZ moto-spraw nie ruszam.

A ekipa jedzie właśnie do Czech! Diabli monitoruje pogodę w Niemczech, żeby się w jakiś śniego-grad nie władowali, LECZ turę wakacyjną z ojcem zaczynają od kraju na Morawach!