Spotkałam rano na spacerze z Bibs znajomą. Jej syn próbuje się dostać do szkoły średniej i ostatnio jej doradziłam by w odwołaniu wpisać wielodzietność. Bo ona też ma trójkę i jeśli wygrana w olimpiadzie nie wystarczyła, to warto wytoczyć duże działa. „Bo to ważne. To nie jest dziecko, nad którym pracują dwie grupy dziadków, tylko takie, które radzi sobie samodzielnie”. Argument zadziałał, młody jest przyjęty do szkoły marzeń i tak gadałyśmy o TRÓJCE. Wyłożyłam jej moją teorię, która ostatnio mnie zaprząta, że tam gdzie jest trójka schemat jest taki sam. Najstarsze jest bardzo dorosłe, ale to tak, że nieustannie czujesz żal, że tak szybko dorosło i dojrzało. Na drugim biegunie jest to najmłodsze, które nie chce dorosnąć, LECZ jest takim plastrem, miodem i nagrodą. A po środku jest dziecko problem, do którego na ogół zaangażowany jest psycholog i przez które nieustannie tłumaczysz się przed pedagogami szkolnymi, raz po raz wyciągając jakieś stare opinie z wcześniejszych terapii. Widzisz w tym środkowym siebie, ale TO jest najtrudniejszy egzemplarz… Ona się z tym 100%-owo zgodziła, a potem doszłyśmy do… skarpetek. Powiedziałam:
- Moje najstarsze ma chłopaka i raz po raz wraca od niego z kolejnym elementem garderoby. Bluzą, t-shirtami, a ostatnio przyniosło nieużywane skarpetki, które mu się nie podobały. Miał nieużywane skarpetki w domu!
- To TAK się nie zdarza! Z tymi skarpetkami to jest katastrofa. One się jakoś gubią, mieszają, a dziewczyny ciągle zabierają moje i ja nie mam żadnych!
- U nas czasem po praniu jak dzielę to wywalam kolejne, ale tempo zużycia jest za duże, a on miał takie, których nie nosił!
Pośmiałyśmy się, że mamy tak samo (a ona ma zdecydowanie większy budżet niż ja) i wróciłam do domu, gdzie dalej wałkowałam temat z Lilką.
- W sumie to uważam, że dobrze się dogadujecie jako rodzeństwo. Nigdy się nie biliście i możecie ze sobą wytrzymać.
- Ale do sanatorium nie możemy iść do jednego pokoju.
- Rozumiem, że do więzienia też Was rozdzielać po różnych celach?
- A miałabym szansę na izolatkę? Na WŁASNY pokój? Wyszłabym stamtąd odrodzona i z pomysłem na moją firmę przynosząca miliardowe zyski??
><
Zagoniłam dziś do wspólnej fotki. Rok po roku. To już 11-sta z cyklu! Jakby nie było: ZAWSZE w sierpniu układam na łóżku, w tej samej konfiguracji i robię zdjęcie! [gdyby ktoś nie pamiętał, to rok temu, na DEKADĘ, wklejałam zestawienie z wcześniejszych lat] Za rok chyba muszę położyć kołdrę na podłodze to będzie łatwiej ich ułożyć!



