a jutro…

Kupiłam na rynku przepiękne kwiaty. JUTRO je wsadzę do donicy, wywalę te ususzone samosiejkowe truskawki, a na jesieni przesadzę je do ziemi. Gość miał takie cudne sadzonki, że ludzie podchodzili, żeby zrobić sobie w NICH zdjęcia. To jest plan na JUTRO, bo dziś utknęłam przy kompie! Dodzwoniłam się też ponownie do szkoły Łucji (tej przyszłej) i jutro panna pisze test z matmy. Martwimy się? NIE. Mamy już plan b), więc gdyby coś nie poszło, to będzie kombinować jeszcze inaczej. Nie przygotowuje się, bo ma to ocenić jej stan faktyczny, a nie wywindowaną nie wiadomo skąd wiedzę. Panna już opchnęła na vinted swoje podręczniki (te, które nie przydadzą się Lilce) i jest głównie zajęta planowaniem URODZIN Matiego (bo szykuje mu niespodziankę). Z Mieszkiem odbyłam dwugodzinną rozmowę o skinach i FABUŁACH, lecz nie każcie mi tego referować, bo niewiele zrozumiałam…

Lilka była wczoraj na jakimś basenie (panna NIE wzięła kostiumu, lecz TAM sobie kupiła), gdzie były sauny (oba rodzaje). Zabawne, bo goście z Meksyku NIE wytrzymali temperatury… Za to wytrzymała Lila, która siedziała tam razem z jednym Niemcem (w wieku Mieszka), bo jak wiadomo ci zza zachodniej granicy to znani saunofile! Niżej macie też Lilkę wraz z jej najlepszą przyjaciółką z Osaki!

niech Was nie zmyli napis. Nie nie WATERRFALL, lecz WATERTROLL 😀
Lila na pomoście