
Zawsze jak mi to towarzystwo znika ruszam z porządkami! W sumie to najbardziej straszy górka zeszytów i ćwiczeń, które należałoby przejrzeć, lecz AKURAT to muszą zrobić sami. ALE zmieniam im pościel i szaleję z odkurzaczem. Ostatnio jak szukałam etui do kart kredytowych co to je z Alika hurtowo zamawiałam odkryłam pod łóżkiem Liliany KARTONIK. Nie chciała się przyznać, że to jej, Łucja była jeszcze bardziej zdziwiona, ale jak spojrzałam na adres to JEDNAK było na nim imię LILI! W środku były koreańskie kosmetyki… CZYLI panna ma swoje sekrety i swoje potrzeby, co tak naprawdę bardzo mnie cieszy. Trawę skosiłam (zaczyna przekwitać przepiękna lilia, która jest jedynym dorodnym kwiatem mojego ogródka), wizytę w serwisie mam na wtorek, a dziś po południu pojadę z odwiedziną do smarków i wezmę ze sobą ROWER. Nawet nie chodzi o nich, ale ja chętnie wyrwę się sprzed kompa! Zrobiłam semifreddo z malinami, bo próbowałam sobie przypomnieć co to za letnie desery kiedyś jadaliśmy i które były daniem popisowym Diabla. Moja wersja jest bez jajek, bo żółtka w nabiałowych przysmakach za bardzo kojarzą mi się z kutią, a tę serwuję na WIELKANOC. Byłam też wczoraj w budowlanym, kupiłam piankę i preparat odstraszający i za sekundę rozpocznę uszczelnianie poddasza. Niżej macie fotkę jaką dziurę wygryzły gryzonie. Autostrada powstała PROSTO do pudełek z ozdobami świątecznymi, bo znalazły tam Mikołajki wypełnione kaszą! Mikołajki są w strzępach, na strychu JUŻ nikogo nie ma, ale uszczelnić MUSZĘ.

Pokaże Wam jeszcze JAKIE kubaski zostawiliśmy w Supraślu. Sowa NIE jest ubita, tylko zasłania ją rączka patelni. Nad morzem, do kempingowej kuchni podrzuciliśmy trzy identyczne kubki ze śnieżnym widoczkiem. Kiedyś zostawialiśmy również talerze, ale w tej chwili talerze zużywane są jako talerzyki Bibi. Wolę jak zwierzyniec je na porcelanie, niż plastiku! A jeśli chodzi o kubki, to jak tam dotrzecie to można używać! 🙂 Możecie też dostawić swoje nadwyżki!

