Inteligentną kobietę łatwiej uwieść niż głupią

-za Margaret Atwood, „Kamienne posłanie”, czyli zbiór opowiadań, który mi teraz leci w aucie. Powodów jest wiele. Bo szybciej wiedzą co chcą, ale na ogół dlatego, że uważają, że to one decydują.

Odkryłam super wynalazek, chociaż najpierw wymyśliłam go sama… Gdy potrzebowałam przewlec nitkę przez igłę przeciągałam przez ucho taką super cienką żyłkę, z której z drugiej strony robiłam pętelkę. I tą pętelką przeciągałam na DRUGĄ stronę właściwą nitkę… A potem mi się przypomniało, jak jedna znajoma co to SZYJE lalki, opowiadała KIEDYŚ, że JEJ znajoma nie wiedziała do CZEGO służy taka metalowa blaszka dołączana do igieł… ZNALAZŁAM i jest to cudowne. Ciągle mam jakieś mini krawieckie zadania i nawlekanie igły od kilku lat to była mordęga. A TERAZ? Na fali sukcesu naprawiam RÓWNIEŻ moje korale, poprawiam bransoletki, a wszystko to przy Jacku Ryanie 🙂

Sobota. Upadły wielkie plany kinowe, bo jest za gorąco. Wymyśliłyśmy tylko z Lilką obiad, który NIE jest bowl-em (bo skończył nam się RYŻ, warzywa, no i mamy dość) i było pysznie (kurczak, dwie kasze kus-kus, jedna mocno przyprawiona i z soczewicą, pomidory, podsmażony haloumi i tzatziki), ZŁOŻYŁAM namiot (cały czas pakunek jest za DUŻY, lecz ZAPIĘŁAM suwak w torbie) i przesadziłam drzewko oliwkowe. Mizerna ta lista dzisiejszych osiągnięć, ale pot po mnie płynie I TAK. 😀