- Wiesz Lila, miałam takie fajne szkolenie o grantach. Wiesz co to są granty?
- NIE chcę słuchać o Twoich szkoleniach*!
- Granty to są dofinansowania i stypendia, ale jak nie chcesz to nie…
- Dobra, mów.
- Teraz za późno. Inna sprawa! Przyszło mi do głowy, że do tego podania do Łucji szkoły dołączę jej zaświadczenia z wolontariatu. Dobrze, że o nie wystąpiłam, chociaż ona uważała, że to bez znaczenia.
- TO bez znaczenia. To proste. Przyjmą ją jak będą miejsca. Jak nie będzie to jej nie przyjmą.
- Właśnie, że NIE! Jak możesz myśleć takim wąskim… KORYTKIEM! Może ktoś ma poprawę i tej poprawy nie zda, może jest na styk i ją jakoś przyjmą!
- Bo KORYTKO ma ramy i jest logiczne.
- NIE jest. Może się przelać, może być dziurawe, albo się zapchać! To tak jak z Twoim niemieckim po ósmej klasie. Bo z ocen wychodziła trója! A ja uważam, że można było zawalczyć o więcej.
- Tam wychodziła trója. Nic bym z nią nie wywalczyła. Czwórka nie dałaby mi paska.
- ALE ZAWSZE trzeba chcieć więcej! Bez tego NIC nie ma sensu. Gdybyśmy robili tylko rzeczy, na które uważamy, że zasłużyliśmy, albo tylko takie, na które nas stać, to nic w naszym życiu by się nie zmieniało!
Tak się siłowałam dziś z Lilką na spacerze z Bibs. * A szkolenia mam w szkole, a oni mają tego dość, bo jak trafi mi się takie o emocjach, albo manipulowaniu to na nich testuję i mają tego dość 🙂
Środa. Dziś utonęłam w papierach, więc relaksacyjnie wrzucam trochę nadmorskiej bryzy!



