Pojechałyśmy rano z Lilką na rynek i byłyśmy za późno! Wszyscy już zajadają się kwiatami cukinii, lecz gdy dotarłyśmy wszystkie były wyprzedane! Wiem, że mogłyśmy pojechać wcześniej, ale o ósmej coś tam miałam w necie i nie było jak! No trudno… Spróbujemy w piątek! ZA TO mamy truskawki. Mówią, że to już ostatnie i niezmiennie są pyszne! Brakowała nam na tym Helu owoców, bo truskawka (również na ta najsłynniejsza: kaszubska), to owoc mało trwały i nawet jak ktoś dowiózł na kraniec półwyspu to byle jakie były… Marzyły nam pinacolady (bezalhoholowe) i shake-i, ale to wszystko będziemy sobie robić TERAZ.
Napisałam te podania do szkół, ale potrzebna mi jest Łucja, która teraz zajęta jest baby-sittingiem i muszę z finałem edycji zaczekać do wieczora… Zaraz więc ruszę z odkurzaniem w aucie! Niżej jeszcze jej fotki z openaira (to NIE jest koniec koncertów tego lata!)




