Modern slavery

Ruszyłam wczoraj z sekatorem na forsycję i narobiłam sobie odcisków… WIĘC… Z zaplanowanej na dziś akcji: tniemy i suplementujemy NIC nie wyszło! Muszę spryskać jaśmin, bo żrą mi go mszyce i podlać iglaki, ale to może jutro? Dziś za to porwałam się na czyszczenie dywanu na mokro… Nie wiem czy lepiej, ale zrobione.

Wrzucę Wam i sobie dwa filmy, które w bloku dokumentów mogę polecić (jeden mi przeleciał przy tym dywanie). Przede wszystkim Świat po pracy, który da Wam argumenty przy każdej dyskusji na temat różnorodności wykonywanych typów pracy (trailer), drugi to I rzekł król co za fantastyczna maszyna o historii przekazu ruchomym obrazem (trailer). I tak naprawdę oba się zapętlają. W tym pierwszym pojawia się na chwilę gość z Instytutu Gallupa, czyli instytucji mierzącej opinie społeczną/zadowolenie/system pracy/itd na całym świecie i facet jest niesamowity. Wiecie, że czasem zachwycam się tym jak ktoś „szybko myśli” i to jest ten przypadek. Zapytany o faszystów myśli sekundę i udziela odpowiedzi. Mocnej, ale zaznacza, że jest to opinia wyłącznie jego, a nie całego Instytutu. No i drugim filmie jest moment pokazujący jak rozwijała się propaganda w latach 30-stych w Niemczech.

<><>

Obdzwaniam te ogólniaki, wpadliśmy dziś na chwilę do Lilki i panna dostała HITOWE smakołyki z porannego rynku. A rano kupiłam czereśnie, truskawki, kalarepkę i ogórki. Była też w końcu babka, która ma jajka przepiórcze, więc będą do bowli! Ach, no i mam KILOGRAM (niech CIUT stanieją) młodych ziemniaków! Btw .tych czereśni to raptem pół kilo wzięłam, ale SĄ!