Biegiem (po sztukę w nocy)

Powoli szykujemy się na muzealny maraton, więc szybki wpis, bo nie wiadomo o której wrócimy! Oczywiście, że nie wyspałam! Kładłam się spać i jak ustawiłam zegarek, żeby zdążyć na parkruna pomyślałam: Cudownie! Osiem godzin snu! I co? I Bibi o PIĄTEJ musiała wyjść… No i już NIE zasnęłam. Za to później pobiegałyśmy, potem na chwilę wpadła Lutka, bo chciała ze mną podjechać do takiego naszego centrum ogrodniczego, następnie miałam egzaminy, a teraz robię szybkie jedzenie. Łucja z Matim poszli wyprowadzić Bibs, a jutro rano będę robić zdjęcia dzieciakom z klasy Mieszka! W czwartek robiłam im w szkole, jutro mają przyjechać na rowerach na skate-park, gdzie zrobię foto-relację niczym ze Stranger Things!

Babcia przywiozła mi płożącą gardenię, która jej się rozrosła (musza ją jeszcze dziś wkopać) oraz ZACHWYCIŁA się moim ogródkiem!