Bateria społeczna

  • Wróciły przytulaski na dobranoc od drużynowych.
  • Kim są drużynowi? Z Waszego oddziału? – dopytała Łucja
  • Dwóch z naszego, dwóch z głównego. Także jeśli ktoś musi uzupełnić normę to oni pomagają.
  • Wiem, wiem. Ileś tam dziennie przytulasów musi być, żeby funkcjonować. A jak się w tym wszystkim czuje mój mały introwertyk?
  • Och mamo, bateria społeczna wyczerpała mi się po pierwszym dniu!

Niedziela. Znowu przegapiłam Zielone Świątki, ale może jutro na porannym spacerze z Bibs narwę sobie chabrów! Diabli ma dziś i jutro wolne, gdyż w niektórych landach tak im zrobili, ALE TAM nie można NIC wtedy robić! Ani trawy skosić, ani remontu urządzić… Za to MY, w przerwie pomiędzy czymś tam a czymś tam byliśmy u Lilki (wpuścili mi obie osoby towarzyszące) i przez chwilę panna miała namiastkę domowego życia. Z jednej strony ja gnębiłam ją czy czegoś jej nie brak, z drugiej Łucja streszczała jej dramy szkolno-internetowe, a w środku był Mieszko, który atakował ją informacjami o aktualizacjach w Genshinie i Valorancie (wiem, tyle co Wy). Natomiast po wyjściu od niej pojechaliśmy na spacer po parku, ale tłum ludzi i wrzeszczących dzieci BYŁ dość męczący… MOJE, nie były takie irytujące! 🙂