dym poniedziałkowy

Poniedziałek! Na rozgrzewkę macie Lilkę z lemoniadą z ciekłym azotem (stąd ten DYM) i lecimy z kolejnym tygodniem! Do środy panny się jeszcze byczą, na czwartek zaplanowałam, że pójdę do szkoły Mieszka porobić fotki (w tym roku na zakończenie dostaną fotoksiążki), a w sobotę Noc Muzeów! Bojkotowaliśmy tę imprezę przez kilka lat, bo denerwowały NAS tłumy i to że NIE weszliśmy tam gdzie chcieliśmy, LECZ w tym roku mamy już przygotowaną trasę i chyba się uda! Miejsca nie są z tych topowo obleganych, lecz normalnie byśmy tam NIE zajrzeli.

Panna przyjechała w nocy, było z tym trochę emocji, bo gdy wracałyśmy z dworca stanęłyśmy na światłach… I na rogu stało dwóch gości co ewidentnie szukali podwózki. Było po północy… Tacy królowie wesel w wieku pomiędzy 37 a 50.. No i NAS zauważyli i zaczęli machać. Ja sobie myślę: pls, pls, pls, niech się te światła zmienią!!! A tu czerwone i czerwone!!! No i jeden ruszył przez jezdnię TANECZNYM krokiem do nas… SZYBKA decyzja i… pojechałam na czerwonym! Bo jak pomyślałam, że będzie pukał w szybę, albo od razu się władują, to będzie masakra. A potem w tylnym lusterku patrzyłyśmy z Łucją, czy nie biegną za nami!!! 😀 Przyjechałyśmy, pannę położyłam, zarządziłam, że kąpiel to rano i sama też zasnęłam. Młodzi zadowoleni, Łucja trochę się stresowała, że całą wycieczkę była pilotem, ale wszystko im się udało!

<><>

Ach, no i wczoraj Mieszkowi się przypomniało, że ma międzyszkolny turniej szachowy, na który się SAM zapisał. Dałam więc Diablowi cynka, by z nim online pograł, bo on jest niezły i wczoraj grali. A dziś okazało się, że turniej przenieśli z przyszłej soboty na DZIŚ. Ale wygląda na to, ze młody przeszedł dalej!