sielskość

Na maj, dla domu, są TALERZE! Umówmy się, że kwiecień to był ogród, a maj niech będą talerze, chociaż trzy kupiłam JUŻ w kwietniu… Talerze, których dziś z Lilką dokupiłam JESZCZE trzy, nie są jakieś wyjątkowe, ale mi się podobają! Polowałam na Dni Wyprzedaży, które robi na wiosnę Lubiana, ale przegapiłam. Natomiast dotychczasowe małe talerze, które są do zapiekanek, jajecznicy i szybkich przekąsek, nam się po prostu wytłukły. Nowych jest sześć, są z owada i każdy wzór się dwukrotnie powtarza.

Sobota leci nam leniwie, ja rano pobiegałam, a teraz gotuję różne grochy na pasty do chleba. Pyszne ta warzywa teraz, ale nie mam ich z czym jeść, więc wymyśliłam, że zrobię ze dwie pasty + humus. Mży, czeka na mnie górka z prasowaniem i później jakieś tam obowiązki pracowe. Mieliśmy szalony plan iść dziś do kina na Strażników Galaktyki, ale przełożyliśmy to na środę!

Łucji fotek kilka z wichury, co to niej Diabli mieszka. Konie, owce i łany zbóż. Ładnie, my zresztą takie sielskie klimaty bardzo lubimy!