No dobra, tak średnio mi to wyszło, gdyż raptem TYLKO skoszona trawa i do ogrodniczego po korę już NIE dotrę. Miałam przynajmniej przerzucać ziemię, a tu MŻY… I JUŻ nie wyjdę, ponieważ muszę pokombinować z jedzeniem. Bo chciałam robić spaghetti, a lokalny sklep z mięsem dziś zamknięty… Mieszko idzie na nocowankę do kolegi, a Lilka cały dzień ogarnia Bibs, bo jakieś mam sprawy on-line.
<>><<>
Łucja wczoraj dotarła do Blankenese, czyli tego fragmentu Hamburga, który przypomina Grecję oraz do Kuntzhalle! Młodzi zajrzeli też do Muzuem Prototypów. A dziś zwiedzają… STADIONY. I telefon mam zawalony rozpaczliwymi głosówkami od córki, że ona DŁUŻEJ nie wytrzyma i NIE chce już kolejnych trybun oglądać!!! Bardzo, ale to bardzo podoba mi się jak oni to sobie wszystko organizują!







