- Mamo, obejrzysz ze mną kolejnego Boba Feta?
- Jasne, Mieszko. Włącz, ja pójdę do kuchni i już wracam….CO??
- Jest taki mem jak ogląda się z mamą. Najpierw matka mówi włącz, ja zaraz dojdę, potem wychodzi do kuchni „NA CHWILĘ”, a potem wraca i mówi: POWIEDZ mi, co było?
- NIE. Niemożliwe, że więcej matek tak fatalnie się zachowuje!!!
Koniec maja. Ależ śmignęło! Łucja świętuje Dzień Dziecka już dziś, bo zaraz po szkole ruszyli z Matim do Parku Wodnego (dziś nocuje u Matiego, bo jego mama odbiera ich po eskapadzie), a ja z Mieszkiem miałam plany, LECZ wpadło coś tam on-line i nie wyrobimy się. Ma więc tylko siąść ze mną i razem będziemy fotoksiążkę dla jego klasy składać. No a Lilka dostała raport, czyli specjalną uwagę, którą jeżeli masz trzy – to jesteś WYDALANA z sanatorium!!! Uwagę dostała za to, że zerwała się na wagary. Dobrze, że za dwa tygodnie JUŻ wraca, bo tam mi dziecko podmienili!!!
<><>
Miałam wczoraj mroczny dzień z Łucją, bo panna powiedziała w szkole, że zmienia szkołę. Wychowawczyni zapowiedziała kolejną wycieczkę (ona jest gigantem, bo wszystko co organizuje jest dofinansowywane), która będzie w październiku. Na osiem dni. W góry, obejmującą dwa kraje: Polskę i Czechy. Wow. I czy jest KTOŚ, kto wie na pewno, że nie jedzie. I panna zgłosiła się, że ONA. Nic nie mamy znalezionego, NIC nie wiadomo, ale ona już podjęła decyzję… Ale Diabli mnie uspokoił (bo zadzwoniłam mu to zreferować), potem się okazało, że ta rozmowa jej i wychowawczyni przebiegła w dobrym kierunku, więc zeszło to ze mnie, ale przez dłuższą chwilę byłam załamana. Nic nie może być łatwo.
Kojąco fikus, który rośnie mi przecudownie. Zrobiłam mu kolejną w tym roku kąpiel w wannie!















