–To znak bluetooth. Z „Rytuały wody”, czyli mojego nowego audioobooka. Niesamowite, nie? Eryk barwił sobie kły by wyglądać straszniej (tak, to był ojciec drugiego męża Świętosławy, córki Mieszka). I „blue TOOTH”, to przecież niebieski ząb!
W najnowszej książce, którą słucham jest etnograf zajmujący się kultami na półwyspie Iberyjskim. Zwraca się do niego profiler kryminalny z prośbą o wyjaśnienie pewnej sytuacji. I mówi ten kulturoznawca i badacz historii ciekawą rzecz… „Co trzeci człowiek był w dziejach ludzkości zamordowany. Często miał już dzieci. Czyli z prostej arytmetyki wynika, że co trzeci jest zabójcą oraz, że każdy z nas ma geny i zabójcy, i ofiary. Jesteśmy potomkami tych co przetrwali i często uczynili to w sposób nieszlachetny”. Niezłe, nie? A zatem nie ma w naszym DNA elementu, który moglibyśmy u siebie wykluczyć! Pamięć mięśni, którą dziedziczymy po przodkach, może składać się z mrocznych i posępnych doświadczeń!
<><>

Na sobotę mieliśmy wystawę! Tzn. właściwie to plan był inny, ale jak dotarliśmy do miasta, to okazało się, że placówka „wyboru pierwszego” jest zamknięta, LECZ na szczęście listę do zobaczenia miałam SPORĄ. Chistopher Niedethal to gość, którego powinniście kojarzyć jako fotografa, który uchwycił czołg pod kinem Moskwa (w stanie wojennym). To rówieśnik Lutki, na zdjęciach z młodości wyglądał jak D’Artagnan i (uwaga!) kolekcja jego aparatów to same nikony!!! 🙂 Fotografował Polskę, Rosję, Rumunię i właściwie wszystko. Nie był korespondentem wojennym i zdjęcia robił na ogół z okien mieszkań. Kolekcja się dzieciakom spodobała. Razem z nami był chłopak Łucji, który nawet lubi te kulturalne wycieczki!













