Z cyklu: bo za spokojnie było

Siedziałam sobie szykując się do korków, myśląc, że jeszcze powinnam szybko odkurzyć i martwiąc się, żeby drukarka się nie zawiesiła jak będę drukować materiały, gdy PIKNĄŁ telefon.. NIE od razu spojrzałam, a tam TAKIE było:

Nie wiem jeszcze CO z tą jego łapką, czy złamanie, czy stłuczenie, na razie pielęgniarka obserwuje. Mam nadzieję, że nie to pierwsze, bo oznaczałoby to, że dziś jeszcze szukamy lekarza… Wyżej w tej naszej rozmowie mieliśmy taką przyjemną rozkminę o serialu moim i Mieszka, bo niezłe jest to, że w przypadku hitów serialowych wypuszczanych 1x w tygodniu jest przestrzeń na rozwinięcie w necie różnych teorii. Najlepsza, dotycząca początku pandemii w Last of us, jest taka, że źródłem i nośnikiem był gluten, lub drożdże w chlebie (inwazja grzybów). Pierwsza ofiara była w młynie, a bohaterowie, którzy przetrwali pierwszą falę NIE zjedli pieczywa (bo w babeczkach były rodzynki, bo ktoś był na Atkinsie, bo ktoś zapomniał kupić mąkę do naleśników).

Niżej fotka Mieszeczka z naszej wyprawy na zakupy w piątek. Mamy zwyczaj zawalania tych naszych rodzinnych konwersacji zdjęciami i tak sobie myślę, że STRASZNIE żałuję, że telefony z aparatem pojawiły się tak późno. Oglądałam ostatnio z dziewczynami moje nastoletnie fotki i MAŁO ich było. Ktoś jechał na wakacje to brał 3 filmy ORWO i musiał tam zmieścić i żonę, i widoczki, i z całą pewnością nie miał determinacji by łapać uciekające sprzed obiektywu nastolatki. A TERAZ najwyżej zrobię 20 ujęć tego samego i na którymś TO dziecko UPOLUJĘ!

Update: wiem JUŻ, że nadgarstek i że incydent na wuefie. A MÓWIŁAM, że nie będzie sportowcem i ma się nastawiać na bycie nerdem!!!