Jedną z tych ekonomicznych innowacji, jakie wdrożyliśmy, było odstawienie słodyczy. Zawsze było mało, ale od 1 listopada przestałam kupować nawet batoniki do śniadaniówek. Wyjedzone zostały te z Halloween i finito. No i??? Da radę. Dawno temu pediatra Łucji mówiła, że słodycze mogą powodować uzależnienie większe niż nikotyna i rzeczywiście gdy zniknęły całkowicie, nie-myślenie o nich stało się prostsze. Za to CZASEM pieczemy. Łupałam chwilę orzechy (zerkając równocześnie na Last of us, co to zaczęliśmy to z Mieszkiem – doskonałe!) i DZIŚ powstało czekoladowe ciacho z orzechami! Mocno piernikowe, bo wsypałam do końca przyprawę do piernika, ale DOBRE. Pół już zniknęło!
<><>

Ogórkowo fotka z porannego spaceru. Śniegu już śladu nie ma, błoto też jakby mniejsze, bo ziemia zaczęła wysychać. Nie nabyła się długo ta chłodna i nawadniająca zima… Nasze ferie wypadają tym razem pod koniec lutego, a wtedy to już śniegu nigdzie nie będzie. Znajomy jest akurat w Nairobi i wkleił takie smutne fotki zrobione z auta. Chude krowy i pył. Ostatni deszcz był tam rok temu!

