
- Idziesz na pola? Nie masz kaloszy.
- Może jakoś dam radę.
- Ale w tych crocsach, to będziesz miał stopy mokre. Może zdejmij skarpetki?
- Dobra.
- Przytrzymać?
- Moje skarpetki?
- Chodziło mi o Ciebie, żebyś się nie wywalił.
- Wiesz, niektórzy lubią… Ludzie mają różne upodobania….
- Ja jednak podziękuję. Ale miło, że uważasz, że mam otwarty umysł.
Spotkałam znajomego od psich spacerów i chwilę szliśmy razem. Wydało się, że on akurat królik, a jako, że wiem, że więcej młodszy, to teraz również wiem, że o lat 13-ście. Gadaliśmy o Konfederacji, jakiejś nagrzewnicy, co to on nie wie czy dwie lutować czy dać jedną i doszliśmy do dzieci. Mówię mu: Zazdroszczę Wam, że Wasze się już określiły. Julka śpiewa i jest aktywistką, no a Krzyś chyba będzie tym piłkarzem. I on przytaknął, że jakoś tak wyszło i że rzeczywiście fajnie. No bo wiesz, jak nimi kierować. Chociaż jak sobie potem o tym myślałam, to TO, że te moje takie niezdefiniowane to dobrze. Na tych garnkach są chłopcy bardzo zdolni. Potrafią wygładzić, nadać kształt i te ich dzieła są niezłe. Prace Mieszka, pomijając ogromną motoryczną wartość z jaką to się łączy, TAKIE nie są. Lecz może i dobrze? Może wszyscy muszą pozostać na razie jak najbardziej wszechstronni, bo wciąż szukają?
<>
Poniedziałek. CHYBA nic nie mamy na ten tydzień. Koniec semestru: Łucja ma wysyp sprawdzianów, za to młodsi już trochę luźniej (Mieszko nawet ma kino w środę). Panna starsza po okresie oczekiwania na lekcje indywidualne musi dużo nadgonić i rzeczywiście siedzi teraz i się uczy. Przerwę robi sobie natomiast dziś po południu, bo jedzie spotkać się z Lilką ⭆ panny wróciły do poniedziałkowych ramenów! Jutro zaczynamy z nią rehabilitację, a dziś zaczynam z Mieszkiem Last of Us. Duże nadzieję łączę z tym serialem i jak wypali to będzie PIERWSZY mój i Mieszka wspólny serial! Btw. Ładną marchewkę znalazłyśmy z Bibs na spacerze? 🙂 Kiełkują już te warzywa z każdej strony!
