Niekrólewsko w TRZECH KRÓLI

Co roku przegapiam Trzech Króli. Tzn. nie do końca przegapiam, gdyż wiem, że są i teoretycznie DZIŚ dzień dopiero się rozpoczął… ALE w tylu miejscach na świecie 6 stycznia to najbardziej wyczekany dzień w roku, a u nas ZAWSZE plany są „niekrólewskie”. DZIŚ zaczynam opróżnianie poddasza, bo wygląda na to, że jutro damy radę rozpocząć jeden z tych przekładanych przez wiele lat domowych projektów. Ponad trzy lata temu, stworzyliśmy na strychu wnękę, która jest doskonałą powierzchnią odkładczą. Tylko, że prace szły wtedy w pośpiechu i nie zostało to wykończone… Zostały gigantyczne szczeliny, przez które i wieje (więc się wychładza) i niestety przez, które też włażą myszy! Sporo się działo na jesieni, bo dosyć mocno hałasowały, Miaustra patrzyła na wejście na górę w zadumie i potem w nocy przyniosła mi upolowaną SZTUKĘ. Załadowałam to do opakowania po kremie, których u nas dużo, bo ja „zbieram”, płuczę i potem COŚ tam trzymamy (koraliki, akcesoria craftowe- taki re-use plastików) i RANO wywaliłam do kubła na śmieci. Btw. mówię Wam, że nie ma LEPSZYCH myśliwych niż stare kocice – one nie mają sobie równych! Niemniej jednak, wtedy zastosowałam kadzidełka i GOŚCI przegoniłam. Kadzidełka to taki bio-patent i odstraszacz. Gryzonie nie znoszą drzewa sandałowego, co jest zresztą powodem dla których w krajach orientalnych jest wszędzie taki mocny zapach. Pomogło, jest cisza, pułapki są puste, ale CIĄGLE wieje. No i korzystając z tego, że w Polsce jest Diabli, pomoże mi z tym, tylko muszę przygotować PLAC pracy. Materiały kupiłam, chociaż mogą być potrzebne jakieś deski (no ale jutro sklepy otwarte) i RUSZAM!

Relaksacyjniej, z cyklu DOM, pokażę Wam obrazek. To kartka świąteczna, którą dostaliśmy od dziadków. I zastanowił mnie ten obrazek, więc ją obróciłam. I okazało się, że to obrazek- OBRAZ, namalowany akwarelą przez jedną znajomą dziadków, która zresztą jest całkiem dobrą malarką. Kartkę więc oprawiłam (ramka z Pepco 😉 i powiesiłam w sypialni!