Bananofeee!

Zapisałam Lilkę na KOLEJNĄ wizytę lekarską i nowy termin wypada mam niestety na ferie. Równolegle decyzja poradni o skierowaniu Łucji na nauczanie indywidualne, będzie jutro po 15-stej, ale odbierzemy to dopiero w poniedziałek, bo szkolny sekretariat pracuje do 15:30 (piątek to Trzech Króli, więc wszystko pozamykane) i nie zdążyłybyśmy odebrać dokumenty z jednego miejsca by dowieźć je w drugie (obie placówki są daleko, lecz względnie obok siebie). Wysłałam również umowę do szkoły językowej dla Łucji, zajrzałam na siłownię, przygotowałam słodycze (lizaki-gwizdki) dla Mieszka do szkoły na jutro ⮣wczoraj wracając podbiłyśmy z Lilką do miejsca, gdzie można kupić wielopaki cukierków. Łucja ma dziś randkę, jadą na pizzę, czyli obiad ogarniam tylko dla połowy ekipy, a zaraz zrobię sobie mały maraton z prasowaniem! Niżej fotki, z WCZORAJ. Wizyta u lekarza nam się NIE udała, więc weszłyśmy chociaż na kawę! Wszystko było wegańskie, ale przynajmniej się rozprężyłyśmy i nabrałyśmy MOCY!

Za mną na ścianie, w ramce – Mickey Rourke 😉 Z rozpiętą marynarą i nagim torsem. Młody i piękny. I LILKA nie wiedziała, KTO to jest!!!!
Bardzo podobają mi się takie jelonki pomalowane na jeden kolor. W sumie to chętnie ozdobiłabym go wiankiem. Myślę, że fajny byłby też pokryty różnokolorowymi kwiatami. KIEDYŚ jak trafię na zniszczoną rzeźbę leśnego zwierza to sobie takiego zrobię!
A to było bardzo dobre ciacho. To nasze trzecie podejście do bananofee i to było wybitne! Karmel był zmiksowany z bananem i świetnie to smakowało!