Akcja: dojadanie!

Przede wszystkim ostał się po Nowym Roku GLOGG! Stał w kartoniku, czekał, minęły święta, minął Sylwester i prawie o nim zapomnieliśmy. ZOSTAŁ więc wczoraj otworzony, podgrzany, doprawiony migdałami, rodzynkami i jabłkami i wypity!

Z domu zniknął również piernikowy domek, który na Sylwestra Łucja z Matim złożyli, ozdobili, a później cichaczem ZJEDLI!

<><>

Za to ze spraw bieżących NIE załatwiłam dziś lekarza z Lilianą, bo nie wzięłam jednego dokumentu (!!!!). Bezmiar mojej wściekłości na siebie jest WIELKI, ale za to skoro panna NIE poszła do szkoły pojechała z kidoskami na garnki. Robiła królika (bo kolejny chiński rok będzie właśnie KRÓLIKA), a ja robiłam talerz! Jej figurka musi się wypalić, i zostanie pokryta szkliwem KIEDYŚ, przy okazji któregoś tam bliżej nieokreślonego wtorku (kiedy ponownie będzie miała wolne)!

Chiński Nowy Rok jest chyba jakoś w lutym?
mój nowy talerz będzie w kształcie SERCA!