Łzy nic nie zmieniają

-„Wednesday”, czyli kolejna wariacja na temat rodziny Addamsów. -> Oglądaliśmy wczoraj, żeby nie przeszkadzać Łucji w korkach. Ogólnie raczej NIE polecam.

Opony wymienione, przy odbiorze trochę zbiłam cenę (w sumie to mam dosyć bycia taką Grażą, ale takie czasy) i od razu z większą śmiałością ruszyłam dalej!

  • Mieszko, nałożyłeś dziś kalesonki?
  • Nie.
  • A masz wuef?? Widzę po minie, że NIE masz. Biegiem nałożyć. Zobaczysz jak może być przyjemnie!
  • A gdzie moja śniadaniówka?
  • Tu. Była drożdżówka z jabłkiem, którą kupiłam rano, ale zeżarła ją Bibi. Skargi do Lilki, bo to ona nie upilnowała. Zrobić Ci jajko?

Nie chciał, przypilnowałam tylko by wziął SUCHE rękawiczki i pognał do szkoły! A TAK wyglądał MÓJ poranek. Odwiezienie Łucji, odśnieżanie i spacer z Bibs! DŁUGI spacer!