Jakąś taką mam rundę ostatnio, że się nie mogę pozbierać. W pięć dni zarobiłam trzy mandaty. Pierwszy w sobotę gdy wracaliśmy z Gazowni. Zajrzeliśmy na czekoladę do jednej Galerii Handlowej i zaparkowałam na takich polach obok. I mandat (naprawdę spory), który odkryłam pod wycieraczką domu głosił, że TEN teren należy do Galerii i tam też obowiązuje opłata parkingowa. Drugi w poniedziałek pod Lidlem. Weszłam taka odklejona po kocią karmę i zapomniałam pobrać bezpłatny bilet (a za to jest płatne upomnienie). Trzeci, ten też nie mały, zarobiłam dziś, również za brak biletu w komunikacji miejskiej (ale miałam go, tylko nieprawidłowy!). Tak mnie te informacje ścięły, że aż miałam ochotę się rozpłakać. Nie lubię tego robić, bo bolą mnie potem oczy, lecz było mi ŹLE… Niemniej jednak odwołam się (do każdego) i pierwszy już mam umorzony. Tzn. musiałam uiścić pięć zeta opłaty, ale ten pierwszy był naprawdę gigantyczny. I bardzo, bardzo mi to poprawiło humor. Wiem, to kretyńskie, bo to oznacza, tyle, że NIE straciłam (ZRESZTĄ mówimy TYLKO o jednym przypadku -> 1/3), a czuję się jak bym tę kasę dostała. Bardzo jest złożona ludzka psychika.
Idąc dalej tym algorytmem („dobre-złe-ale o co chodzi?”) wyszło również tak, że kot SAM z siebie załatwił się do toalety. Niestety było to chyba jednorazowe, bo WOLI kuwetę… Pokażę Wam za to oliwkę. Drzewko rosło na dworze, tydzień temu wstawiłam je do domu i chyba ma się tu dobrze (przetrwa) i na wiosnę spokojnie je wystawię do ogródka!

<><>
- Lila, jak minął Ci dzień w szkole?
- Moja klasa to idioci. Na polskim pani zapytała dlaczego Edyp jest postacią tragiczną i WSZYSCY odpowiadali, że co by nie zrobił działo się źle.
- A dlaczego jest postacią tragiczną?
- Bo NIE miał wyboru!
- Ale pani Cię nie zapytała?
- Nie wytrzymałam i sama się zgłosiłam.
