Cykady na Akropolu!

Postanowieniem sprzed WIELU lat, na 10-te urodziny KAŻDE dziecko ma wyjazd z dziadkami. Nie za daleko, ale za granicę. Do wybranej europejskiej stolicy. Tak na któryś przedłużony weekend… Łucja pojechała do Paryża. Lila do Londynu, a Mieszko uparł się na… Ateny! Do tych wyjazdów dziadki ZAWSZE się bardzo sumiennie szykowały. Lutka drukowała mapy i plany zwiedzania, wyszukiwali atrakcje pod kątem dzieci, a Krzycho zadręczał znajomych CO tam polecają. JEDNAK tym razem wyjazd NIE jest samodzielny, lecz z wycieczką turystyczną. Dziadek ma spore problemy ze zdrowiem, wzrokiem i wysiłkiem, a babcia SAMA się trochę bała brać na głowę i dziadka i wnuczę…

Hola, hola… Mieszko ma prawie 12 lat! Nie 10! Na zdjęciach widać, że jest wielki jak babcia! True, ale była pandemia i z całej masy powodów wyjazd nieustannie się przesuwał. Nawet tym razem, był termin na Dzień Nauczyciela, lecz nie zebrała się grupa i dziadki miały zwrot kosztów oraz właściwie do samego końca NIE było wiadomo, czy TEN termin TEŻ nie zostanie odwołany. Był to zresztą jeden z powodów, dla których nigdzie tej jesieni nie ruszyliśmy. Nie chciałam blokować żadnego terminu, w który mogli by pojechać.

Grecja jest wspaniała, a żadne inne miasto nie ma ostatnio lepszego PR-u, niż Ateny. Wszyscy, którzy dotarli tam TEJ jesieni pieją z zachwytu nad kuchnią, pogodą i atrakcjami. Mi się nawet wyświetla w kółko jakaś sponsorowana reklama nowego muzeum w Atenach, ale program mają zapchany. Akropol, Stare Miasto, które już zachwyciło Lutkę, Teatr Dionizosa, Stadion Olimpijski (najstarszy na świecie)…. Dziś byli w jakichś ogrodach z żółwiami, oglądali wczoraj w nocy zmianę warty, a przed nimi jeszcze rejs na Cyklady! Przychodzą nam raz po raz jakieś wiadomości na grupę, ale jak widać młody ma swoje priorytety (tu wchodzi kolejny segment przestrzeni moich dzieci, którego NIE rozumiem). No i u niego ciepło (nawet bardzo, bo marudzi, że nie ma krótkich spodenek, ale przesadza), no a u nas od rana LEJE!!!!