-Oglądaliście wczoraj? No księżyc był piękny i trochę czerwonawy (w niektórych krajach nazywają go Truskawkowym Księżycem)! Chodziło o to podczas wczorajszej nocy, nazywanej też Mroźnym Księżycem, bobry zakładają ŻEREMIA i szykują się do zimy. To przedostatnia pełnia w tym roku!

- Synu, jak było na zajęciach?
- Fajnie, ale była tam też taka pani, która NIE była prowadzącą i robiła talerz.
- No bo to jest to, co ta babka mówiła. Że dużo więcej ludzi przed świętami przychodzi, bo robią prezenty na święta. Może kolejnym razem ja pójdę z Wami?
- Możesz pójść. Mi nie będziesz przeszkadzać
- A może TY zrobisz dla mnie TALERZ? Taką wielką paterę na owoce? Odgnieciesz na niej liście? Albo zrobisz z dziurami? Taką ażurową?
- Miałem plan zrobić dinozaura.
I tyle miałam TALERZA wykonanego przez syna! 😀 Wyżej świnki, które ostatnio pokrywali szkliwem (Mieszka jest ta surrealistyczna czerwono-różowa) i w międzyczasie zostały wypalone, a tym razem robili WĘŻE. A dziś rano, młody pojechał na wycieczkę! Napinka była spora, bo nie tylko go odwoziłam, LECZ musiałam RÓWNIEŻ dotrzeć z Łucją do lekarza na… ponowne pobieranie krwi! Próbki z poniedziałku się NIE nadawały, bo krew była za gęsta i zrobił się skrzep. Mi też się tak czasem zdarza, dlatego kantuję na badaniach i NIGDY nie jestem na czczo. I to samo zrobiliśmy DZIŚ z Łucją. Nakarmiłam, napoiłam i pojechałyśmy. Nasza droga jest bardziej skomplikowana, gdyż dojeżdżamy do rogatek, szukamy parkingu poza Park&Ride, bo tam NIGDY nie ma miejsca i tłuczemy się dalej komunikacją miejską. No więc, nie dziwne, że po takiej trasie, była w poniedziałek lekko odwodniona… Miejmy nadzieję, że tym razem KREW będzie okej, a niżej wrzucam Wam screena z rozmową z MIESZKIEM. Jeszcze niżej macie Łucję z przychodni, bo poszłyśmy później zapisać się na konsultację anestezjologiczną! Btw. Pytałam się dziewczyn co tzn. IRL i to znaczy: IN REAL LIFE.


