Zanim moja matka znalazła mur, za którym mogła mnie urodzić, zjadła tyle piasku, że przedostał się do mojej krwi.

Soledad, znaczy samotność

Rozmroziłam dziś lodówkę. Wycina takie numery, że regularnie robi to sama… Wielkie W NIEJ porządki były latem (czyli niedawno), a co kilka dni od jakichś dwóch tygodni mam RANO mokrą podłogę w kuchni. Nie ma tam dużo szronu i niestety Mr.Gugiel mówi, że oznacza TO agonię urządzenia, ale postanowiłam SAMA rozmrozić, wyczyścić i liczyć na łut łaskawości od losu. Nie ma obaw, że coś się strujemy (od tego zamrażania i rozmrażania), bo NIC w tej lodówce nie mamy. W zamrażarce był wyłącznie kartonik moji i pokrojona słonina, którą używam do smażenia naleśników, a w części głównej naście słoików z pigwą, kilka musztard, ze 4 jogurty naturalne i butelki z sosami azjatyckimi (sezamowy, ostrygowy, itp). Niemniej jednak TA przyjemność zajęła mi trzy godziny i znam lepsze sposoby spędzania czasu!

Za to mam nową książkę. Pojechałam do księgarni odebrać ćwiczenia, które chcę używać na tych korkach z kidoskami i przy okazji wybrałam coś dla siebie. Też tak macie, że jak JUŻ idziecie w stronę wyjścia, to wszystkie inne do Was krzyczą? Mnie przeczytaj, MNIE!!! 🙂 ALE wybrałam dobrze. Reklamę Hex-a widziałam na autobusie i mnie zaciekawiło, ale wczorajsze wieczorne czytanie zaczęłam od Soledad i miałam duży problem by zamknąć ją, bo PÓŹNO. Przyjemna, pudełkowa opowieść napisana pięknym językiem. Zdecydowanie tak!

Archiwizacyjnie pochwalę Łucję, że dostała DOBRĄ ocenę z matematyki, a Lilka zrobiłam na fizykę mema (takie mieli zadanie domowe) i był to najlepszy mem w klasie! Mem miał być „fizyczny”, mieli go wydrukować i będą zdobiły szkolny korytarz. Pani CAŁĄ lekcję się z tego mema śmiała (wg mnie nieśmieszny, ale jak mogła zapunktować to chyba się udało?) -> na razie NIE wstawiam bo jeszcze będą jakieś plagiotowe testy i żeby on gdzieś nie poleciał 🙂 Tymczasem Mieszko miał dziś wycieczkę do teatru, ale jak to on, wrócił zdegustowany.