- Kontynuując przedstawianie moich dzieci, dziś kolejne… Mój syn!
- Cześć Mieszko – przywitał się dentysta.
- NIE będzie z nim problemu. Będzie siedział grzecznie i spokojnie.
Ta informacja była ważna, gdyż dentyści (ci od dorosłych) niechętnie biorą dzieci. Podobnie jak fryzjerzy – moja mówi, że one mogą się poruszyć nagle, a te nożyczki są ostre. Btw. będąc ostatnio z Mieszkiem w odległym centrum handlowym przechodziliśmy koło specjalnego fryzjera dla dzieci. Wiszące samolociki, salon, który wygląda jak plac zabaw, telewizorki, lalki do czesania itd. I w którymś momencie dziecko na fotelu ryknęło. Ale tak, że fryzjerka aż odskoczyła przerażona. Mieszko wykrzyknął: CO to było? I ja odrzekłam: Fryzjer dziecięcy, co młody skwitował: NIGDY NIE chciałbym TU pracować.
Niemniej jednak TYM razem na fotel (dentystyczny) trafił Mieszko, któremu chciałam ściągnąć osad. Miał go tyle, że zęby wyglądały jak dwukolorowe i chociaż się nie psują, to taka ilość kamienia, może być miejscem, gdzie COŚ może się zacząć DZIAĆ. Po wszystkim dok pochwalił Mieszka, że DAWNO nie miał TAK dzielnego pacjenta i zapytał go: Jak często należy myć zęby? I Ile czasu?, ale młody w teorii jest czempionem, więc nawet się nie zająknął z poprawną odpowiedzią. JA za to wtrąciłam, że to raczej nie są DWIE minuty, bo ZAWSZE jest coś do zrobienia. Dok dodał też, że chwieją się mleczne piątki i odpowiedziałam, że on sobie je sam wyciąga i mi OFIAROWUJE.


<><>
Za to później na spacerze z Bibs, gdy odebrałam Łucję z pociągu trafiłyśmy na TĘCZĘ. Podwójną oraz absolutnie oszałamiająca. Szłyśmy w tym jej łuku pełne egzaltacji robiąc fotki.
- Łucja, ZOBACZ jak ONA wygląda!! Jak jakiś portal! Jak magiczny tunel!!!
- Tunel do bogactwa. Dlatego idziemy w inną stronę.
🙂 Taka jest złośliwa! Za to później śmiałyśmy się, że Bibi pewnie wpadła na garniec ze złotem, ale tam nie było kleszczy, więc wróciła, bo przecież ZŁOTO jest nudne 🙂


