-„Wielka Woda” i odpowiedź na zarzut, że nie można zjeść ciastko i mieć ciastko
Kupiłam dziś na rynku pigwę. ZNOWU. Schodzi nam jej dużo, lecimy już trzecim słoiczkiem, więc dorobię kolejną porcję. OSTATNIĄ i będzie to OSTATNI przetwór tej jesieni. Dziś wrzuciłam na patelnię resztkę naszych jabłek, żeby były takim gotowcem do szarlotki i nawet kupiłam JUŻ kilogram nowych – naszych ulubionych, do chrupania (mutsu). Przegląd szafek w kuchni ujawnił, że NIE mam już cukru, co to w histerii cukrowej go kupiłam sporo, mam za to baaardzo dużo makaronów i puszek z mlekiem kokosowym. Wczoraj na kolację i dziś do śniadaniówek zrobiłam tapiokę z owocami i dwie pierwsze puszki już ZNIKNĘŁY. A propo śniadaniówek dotarły kolejne zamówione z Alika. Panny dały się namówić na noszenie i potrzebne nam były jakieś na zmianę, bo czasem się coś wyleje i zanim ona wyschnie będzie jakaś inna! A cieszę się, że noszą, bo a)podręczniki są niezagrożone zgniecioną kanapką czy jogurtem, b) jedzenie już dużo bardziej estetyczne, jak się go nie zmiażdży.

<><>
- Synu, jak Ci minął dzień?
- Dobrze. Matko, jutro potrzebuje kask na wycieczkę.
- Jaki znowu kask?
- Kaskę, nie kask. Bo będziemy jechać później na pizzę.
- Super. A jak dziś w szkole? Jakieś stopnie, jakaś odpowiedź, jakaś historia?
- Dostałem czwórkę ze sprawdzianu z matmy.
- I jesteś zadowolony z tej oceny?
- Tak, ale Jaguar mi zapłacił, żebym pisał z nim poprawę.
- A co on dostał?
- Trójkę, ale nie chce pisać sam. Matko, dlaczego z rosołu można zrobić pomidorową, a z pomidorowej nie da się zrobić rosołu?
- Proszę, Mieszko… Nie zadawaj mi pytań na które znasz odpowiedź.
