Kotki na kasztanie (jesienna odmiana kotków na wierzbie)

  • Mamo, a w której fazie demograficznej chciałabyś być? Pierwszej, drugiej, trzeciej, czwartej, czy piątej?
  • Wybrałabym, Łucja, którąś ze środkowych. Nigdy skrajne. Drugą lub czwartą – oczywiście nie miałam pojęcia czym są fazy demograficzne, ale ponieważ TO było pytanie z cyklu: WIEM, że NIE wiesz, to musiałam coś powiedzieć.
  • Najbardziej opłacałaby Ci się czwarta…
  • Wiesz, że uważam demografię przyszłości za…
  • WIEM. NIKT nie mówi o futurologii, która jest „omyłkowa”. Rozmawiamy o fazach demograficznych.
  • Skąd wiesz jakie czynniki wpłyną na proporcje wiekowe ludzkości? Mogą być wojny (wycina roczniki środka), choroby (wycina starsze pokolenie), albo utrata płodności.
  • Ale mówimy TU i TERAZ. NIE da się z Tobą rozmawiać!

No i niedziela! Ależ mieliśmy urwanie głowy w tym tygodniu! Hydraulik, urzędy, lekarze i szkolenia… Za to wczoraj towarzystwo SAMO dotarło na Targi Kamieni. Co w tym niezwykłego? Ano to, że Mieszko za bardzo się nie przemieszczał, a zaczął i dość jestem z niego dumna. Pobiegać wczoraj NIE pobiegałam, bo w nocy z piątku na sobotę Bibi mi robiła jakieś jazdy i co chwila chciała wychodzić i jak się uspokoiła to już DNIAŁO. Budzik zadzwonił 7:30, pomyślałam, że NIE jest źle i wstaję, ale obkręciłam się na drugą stronę i jak się ocknęłam była już 8:12 i sensu jechać na biegowe spotkanie NIE było. Odkurzyłam, wymieniłam worek w odkurzaczu i oczyściłam filtr w pralce (bo wrzuciłam basenowy kostium Łucji i sprzączka utknęła gdzieś poza bębnem). Zrobiłam racuchy z jabłkami (porażka) i ciasto z jabłkami (takimi wkładanymi w ciasto) – zjadalne.

A dziś pojechaliśmy do dziadków! Zawiozłam pierwszy rower (muszę przed zimą je przerzucić), pogadaliśmy o fasadowych uroczystościach typu wszelkie mianowania i tytuły, których ja np. nie znoszę i mnie raczej odpychają… Goździk z rąk urzędnika, poczęstunek typu ciastka na wagę, dyplom z drukarki w sekretariacie oraz późniejsze zdjęcia na stronie. I o ile podobają mi się duże gale, to tych „atrap otrzymanego zaszczytu” nie mogę ścierpieć. Gadaliśmy i gadaliśmy, a potem zorientowaliśmy się, że KTOŚ na nas patrzy… Był to dziadków kotek, który na czas przyjazdu Bibi zmienia się w wiewiórkę i czeka aż wyjdziemy z tym potworem!!!