Za wiele w szkole NIE mam teraz do roboty. Źle się czuję w takim bez-zadaniowym trybie, ale się nie skarżę, bo jeszcze powiedzą, że w sumie nie muszę TERAZ przychodzić. To jednak ostatni zryw zarobkowy przed wakacjami i szkoda by mi było… Robiłam dziś z nimi jakieś domki z posiadanych przeze mnie licznie gadżetów do rękodzieła i w środę zamierzam kombinować podobnie… ZA TO moje dzieci miały w szkole Dzień Patrona. To dość huczna impreza, której nie było rok temu i tym razem była „kumulacja kumulacji”. Miały całą masę atrakcji, pokazów, gier i loterii (Lilka przyniosła do domu smycze, długopisy, bidon, słomkowy kapelusz, opaski, a nawet piłkę reprezentacji). Mieszko z kumplami krążyli w okolicach foto-budki i kurtyny zraszającej, którą szkoła postawiła przy skateparku do wakacji. Pokażę Wam jego zdjęcie. Zwróćcie uwagę jak trzyma rękę. Ta poza nazywa się sheesh, co oznacza daim. Cos jak cool? Albo bardziej jak sytuację kiedy jest dobra zabawa, ale trochę przegięcie? Btw. nie wiem jak TO szisz zapisać.. 🙂

<><>
Projekt DOM na czerwiec jest mizerny, no ALE lato będzie takie minimalistyczne… DZIŚ doszła JEDNAK patelnia! Taka, która będzie idealna do jajek. A nie miałam? A miałam, lecz z miesiąc temu przechodząc koło kuchenki w szerokim swetrze zahaczyłam kieszenią o pokrętło i ją włączyłam… Poszłam na strych, a godzinę później zeszłam na dół. Schodziłam i czułam smród. Spaliłam wtedy małą patelnię wraz z teflonową łopatką, a wietrzyłam dom przez 24 h Nowa jest ze Stony, jest ceramiczna, ma ładną rączkę i nie wiem czy nie kupię jeszcze jednej, takiej ciut większej!

