
Łucja z Mieszkiem mają brwi doskonała, a Lila ma brwi takie jak ja… Łuk brwiowy kończy się w połowie i są jakie są… Lutka zawsze się z moim bratem nabijali, że oni mają piękne, a ja mam po tatusiu… No cóż, fakt… ALE jak się PEWNIE domyślacie, CAŁA moja wczorajsza wyprawa to był element większego planu. Obiecałam pannie L, że na 13-ste urodziny (to było w marcu) pójdziemy do zawodowca. Łucja miał w tym okresie przebijane uszy, które zresztą się zrosły, a z Lilką miała być regulacja brwi (bez chny, sama regulacja woskiem). Tylko, że w planie a) do Brow Bar-u miałyśmy pójść obie NA RAZ, ale doszłam do wniosku, że jak BĘDZIEMY obie, to ona będzie musiała czekać, więc najpierw pójdę JA i jeśli uznam, że jest fajnie (kiedyś już u nich byłam), to zabiorę kolejnego dnia TEŻ pannę… Zanim zacznie sama je sobie regulować i kombinować. Tak by ktoś wyznaczył linię idealnych brwi, do której będzie można się odnosić. Brwi teraz wszyscy robią szerokie, panna dostała również górę miniaturek z kosmetykami do brwi (kredek, żeli, szczoteczek i fluidów), no ale zadowolona NIE jest. Cała Lila 🙂 Bo jest INACZEJ niż było…
<><>
A poza tym dzień wolny minął w biegu. W serwisie rowerowym wymieniłam hamulce u Mieszka i dla równowagi zapaliła mi się w aucie kontrolka ze znaczkiem serwisu. ALE to chyba nie jest jakaś awaria, tylko przypomnienie, że czas na przegląd. Byłam u Łucji oraz w sklepie po wody i kocie żarcie. Na obiad będzie kurczak w cytrynach, którego z lekkim opóźnieniem odpalę za chwilę… Ach i pokażę Wam też kartkę, jaką zrobił Mieszko dla swojej Pani. Kończą trzecie klasy okres, gdy mieli jednego nauczyciela od wszystkiego i była taka akcja-zryw, żeby każdy zaniósł laurkę! Te papiery z Action robią świetną robotę. Wziął taką dwustronną kartkę, dokleił pompony i naklejki z tulipanami, a w środku na jaśniejszej części napisał: Dziękuję za to, że była Pani moją nauczycielką. To był wspaniale spędzony czas! 🙂

