
Przebywanie z ludźmi zawsze może nas czegoś nauczyć. Zagnali mnie ci moi uczniowie do jednego sklepu, a gdy innym razem rozmawialiśmy o pierogach polecili mi litewskie. Że to niby najlepsze na świecie, bo z boczkiem i z mięsem. I gdy wyszłam dziś z zajęć kupiłam sobie tackę i turlając się do domu (bo przecież kierownicę trzymałam w tej sytuacji TYLKO jedną ręką) CAŁĄ pochłonęłam… Wiem, wiem: na ZIMNO, to nie TO, ale byłam STRASZNIE głodna, a po drodze chciałam wpaść na regulację brwi! Och i TERAZ są piękne!! Pani zapytała: KIEDY robiłam?, więc mówię, że Rok temu NIC nie robiłam, a ona na to, że widać… Przy okazji pokazała mi całą masę kolorowych kosmetyków do brwi (liczyłam na to) i gdy wyszłam to miałam JE wspaniałe! Jechałam więc DALEJ do domu, znowu rąbałam na zimno te pierogi i raz po raz gapiłam się na siebie do lusterka!
Btw. nie wracam na siłownię w czerwcu. 1-go otworzyli tę, do której miałam jeszcze ważny karnet, ale NIE ma zajęć rano, a wieczorne są od 19-stej. A tak późno, to ja już wchodzę w tryb kąpiel i spanko. Spróbuję na nowo od września. Zresztą szalona ta końcówka roku.

