–koniec końców do prasowania włączyłam Podręczne. Podchodziłam do tego 4-go sezonu kilka razy i w końcu zaskoczyło! Jednak to dobre jest. I jakby się tak zastanowić, to czwarty sezon to zdecydowanie rozważania o tym co robi z kobietą macierzyństwo.

Kupowałam truskawki. Pamiętam czasy, kiedy jabłka były dla mnie tylko jabłkami, a potem odkryłam odmiany. I to samo mam teraz z truskawkami. Zatrzymałam się u babki, która miała odmiany. CZTERY. Wszyscy teraz sprzedają Rumbę, jako tę najsłodszą i najładniejszą odmianę, ale ona miała JESZCZE lepszą. Nazywała się Majorka (? – chyba), była minimalnie droższa i jest niesamowita!!! Przerabiamy je BEZ niczego, ze śmietaną, z ryżem na ciepło (całkiem smaczne połączenie), ale przede wszystkim mam domową manufakturę serniczków…. -> BO produkuję je niemalże codziennie ( takie na zimno: serek, truskawy, galaretka). Dziś jeden serniczek zawiozłam dziadkom, a w zamian dostałam ZUPĘ i piwonie! BO w nocy, Lutce, burza połamała krzak i mam pęk bladoróżowych i jedną białą z czerwonymi plamkami, którą BABCIA kazała przekazać wnuczce… Razem z zupą Łucja dostała więc kwiatek i wyżej macie fotkę jak stoi na sanatoryjnym oknie w jej pokoju! 😀
<>
Równo trzy lata temu braliśmy udział w Paradzie Równości! Też nie możecie się nadziwić ILE to kiedyś się działo?? Dziś siedzimy na kanapie i oglądamy Mieszkowego jutubera, który robi gigantycznego kinder joya… A na dodatek ja nie mam żadnej czekolady w domu!!!!


