Nie byłam na bieganiu tydzień temu i GDY wczoraj wbiegłam ponownie w te leśne ścieżki, to miejsce było nie poznania… Przez dwa tygodnie zamiast przerzedzonego wiosennego zagajnika zrobiła się gęsta puszcza! A te nasze okoliczne pola? Chodziło się po płaskim, a teraz uprawy są ponad metrowe, a chwasty wyższe niż ludzie. Labirynt! Siadłyśmy z Bibi nad stawem popatrzyłyśmy na żabią orgię (nie wiem jakim cudem to gatunek zagrożony) i dotarło do nas, że MAMY LATO.
No i mamy alergię. Ma Lilka, naprawdę koszmarną i daje już jej tabletki, bo krople i psiukacz do nosa to było za mało, JA mam, lecz na szczęście dużo słabszą niż kiedyś (i jutro rano znowu odczulanie), no i odzywa się też Łucji. U mnie i u Lilki tydzień temu przeszło TO w przeziębienie (kichałyśmy, prychałyśmy, chrypiałyśmy i pociłyśmy się cały tydzień), ale dziś rano chyba JUŻ jesteśmy wyłącznie z glutem alergicznym. Bardzo to miłe! 😀

<>
- Lila, zaglądam czasem na taką zabawną grupę, gdzie ludzie odpowiadają na różne dziwne pytania. Np. Gdybyś miał zabrać na bezludną wyspę coś co ostatnio kupiłeś przez Internet, to co by to było? I odpowiedzi są: zmywarka, środek na kleszcze dla kota, wkręty do wiertarki, hamulce do roweru, itd. A teraz zapytali: Co najcenniejszego ukradł by złodziej, gdyby włamał się do Twojej lodówki?. Jak myślisz?
- Światło.
- 😀 Mega! Mieszko, a Ty jak myślisz?
- Ale co?
- Gdyby złodziej miał coś cennego ukraść z naszej lodówki to co by to było?
- Mój telefon.
- Z lodówki?
- Czasem się zamyślę i wkładam go do lodówki… Wiesz, jak coś wyciągam.
