Truskawki na Dzień Dziecka?

Przypomniał mi się wczoraj dzień sprzed sześciu lat. Wyprawa muzyczna na Dzień Dziecka. Ależ to są wspaniałe wspomnienia! Tak mi się jakoś rzewnie zrobiło, że tęsknię za czasem, kiedy miałam na głowie tylko dzieci. We wtorki planowałam weekendy i chociaż TEŻ wszystko gnało, to miałam wrażenie, że to ogarniam. TERAZ nic się nie dzieje i nic nie da się zaplanować. Nawet gdybanie o wakacjach sprowadza się do rozważań o koniecznym tworze, jakim są covidowe paszporty.

Za to jak przerolowałam okolice tamtych dni, to widzę, że TEŻ utknęłam wtedy przy „The 100″… To bardzo nieodpowiedzialne z mojej strony, ale rzeczywiście na kilka dni się OSTATNIO wyłączyłam przy tym serialu. Łucja brzęczała, że ona wyjeżdża na miesiąc, a ze mną kontaktu nie było… Zasłoniłam się przywilejem na Dzień Matki, ale MOŻE tak chciałam odświętować Dzień Dziecka? Bo dzieci dziećmi, w końcu zawsze jednak dorastają, ale MY też musimy czasem o sobie pomyśleć pobłażliwie! Znajoma wyjechała na takie przed-wakacje do Turcji i o północy wstawiła swoje zdjęcie z SIATAMI przed wejściem do jakiegoś sklepu. Z podpisem: Dzień Dziecka! Za nią stoi duży i uśmiechnięty Turek w rozciągniętej koszulce Gucci. Zróbmy sobie i MY, ten dzień z jakimś prezentem! U mnie cały czas tanie państwo, ale może na początek kupię na rynku truskawki? A potem jeszcze śmietanę? I wiecie co?… Kupmy sobie DZIŚ wszyscy te truskawki! 😀