Wielki Tydzień!

Ostatnie dni przed Wielkanocą! Dziś byłam w piekarni i ludzie kupują chleby na święta… Najpierw był gość, który wziął dwa chłopskie. Krojone. To takie wielki bochny i piekarni były tylko CZTERY takie. Qrcze,– pomyślałam – Jak ta babka przed mną TEŻ taki weźmie, to DLA mnie zabranie… Ale ona wzięła cztery bułki wrocławskie i dwa staropolskie. Też krojone. I wdała się w rozważania ze sprzedawczynią jak to najlepiej zamrażać. Ale ta jest level master, bo okazało się, że ma zamrażarkę piwnicy… Gdy przyszło do mnie wzięłam więc z ulgą CAŁY chłopski, NIEkrojony i jest to dla nas na DZIŚ 😀

Falstart z butami komunijnymi Mieszka, Lilka miała dziś spotkanie z NOWYM psychologiem, która JEJ pasuje, a Łucja recytację wiersza. Zastanawiałam się jak można przepytać ucznia na zdalnym, by mieć pewność, że nie CZYTA tekstu umocowanego ZA/NAD/NA ekranie. I wiecie co pani wymyśliła? Naprawdę, szacunek za kreatywność: recytowali z zamkniętymi oczami, włączoną kamerką i wcześniej musieli pokazać USZY (czy nie mają słuchawek). Ja JESZCZE jestem w domu -> moja szkoła przygotowuje jakąś formułę, dzięki której dzieci wrócą, ale chyba do Świąt się nie wyrobią, co jest mi na rękę. Benzyna po akcji w kanale Sueskim galopuje do góry, a ja do szkoły kawałek mam…

Na ulicach pojawiły się kabriolety, które cudownie kolorują swoją niepraktycznością i pięknem szarzyznę przednówkowych ulic. Mija Cię takie cukierkowe cudo i patrzysz potem na te funkcjonalne Fordy i Ople z takim znużeniem (umówmy się, że Dacie są hipsterskie i mają urok aut alternatywnych)… ACH, no i mamy JUŻ jeże!!! Wczoraj w nocy tłukły się przed domem o kocie żarcie wystawiane dla kocich włóczykijów.

<><>

  • Lilu, jak Twój rachunek w banku? Zaglądałaś tam jeszcze?
  • Tak.
  • Przelałaś sobie środki na konto oszczędnościowe?
  • Tylko trochę. Bo BAŁAM się, że mi zniknie. 🙂