Zapomniałam zupełnie, że mieliśmy mieć jeden dzień z pizzą. To miała być środa. W ten dzień ja wracam później, a dzieci miały zamawiać pizzę. Sobie_Same_Dla_Siebie (bo ja nie przepadam). I wczoraj mi się to przypomniało! Tak szczerze, to w trybie półzdalnym, który teraz mam, NIE wracam tak późno, ale I TAK zawsze gnam do domu, bo… towarzystwo głodne! I ani zakupów po drodze nie zrobię, ani z nic z tych narastających spraw nie załatwię… Wczoraj wieczorem zagaiłam do dzieci, a ONE na to, że bardzo by chciały, żeby do TEJ tradycji wrócić… I świetnie! Tak też dziś zrobiliśmy! Tzn. do końca nie wyszło, bo jadąc do domu przejechałam zjazd do galerii, co to do niej chciałam zajrzeć (przed jesiennym lock-downem tam byłam), ale zwyczaj wykopujemy i będzie znowu praktykowany!
No dobra, zajrzałam do jednego/innego sklepu i odkryłam, że wszędzie już gadżety Wielkanocne… Wiecie ILE zostało do ŚWIĄT?? MIESIĄC! Chciałam zamówić z alika maseczki świąteczne, bo jakoś nam poginęły i ja ciągle chodzę w maseczce z Mikołajem, ale nie wiem czy to ma sens. Może lepiej wiosenne? A może jakieś komunijne dla młodego? Tymczasem wymieniłam breloczek w aucie. Wyleciał Mikołajek, a na lusterku zawisł kurczak! I na razie tyle. Case na telefon muszę z zimowego zmienić… Okna kiedy umyję nie wiem… Ciasto zamówię, bo te na Boże Narodzenie były dobre, to wezmę znowu taki zestaw ciast świątecznych…W weekend chciałam wyskoczyć gdzieś dalej na spacer, ale znowu ma być ochłodzenie. Może chociaż po bazie pójdziemy? To dziadkom wiosnę zawieziemy na niedzielny obiad!

<><>
Mamy taki domowy żarcik z wczoraj… Otóż kupowałam na rynku kapustę kiszoną:
- Pan mi zważy połowę tego co tej pani przed chwilą…
- Czyli pół kilo. Tyle?
- Super. I jeszcze te pięć cebulek!
- Już daję siatkę… Proszę.
- Super.
- Dla pani wszystko jest super? I zawsze Pani taka zadowolona? 3,20.
- Proszę. Odliczyłam równo!
- Świetnie.
- Super, nie?
- No, super 🙂
No i z tego super cały dzień się dzieci ze mnie nabijają!
