
Założyłyśmy dziś Lilianie rachunek w banku. Ależ panna na to czekała! Musiała mieć jednak skończone 13 lat i dowód. Wniosek o dowód złożyłyśmy w styczniu (żeby było śmieszniej Łucji też, ale Łucja jeszcze nie ma), no a magiczny wiek minął w sobotę. Chciałam jej założyć konto w REALNYM banku (NIE on-line), z całym tym przepychem i biurokracją, no i chciałam by było to konto samodzielne. NIE podpięte pod moje, by była pewna, że ja tam NIE będę zaglądać. Oszczędności miała dużo, wszystkie pochowane w pudełku pod łóżkiem i raz po raz, ktoś jej podbierał… Miała zeszyt z zadłużeniami, ale i tak CZASEM znikało (przyznaję się i ja, chociaż ZARAZ przeleję CAŁE zadłużenie jej na konto). Po prostu czasem potrzebna jest szybka gotówka (dentysta, rynek, pralnia), no a ona MIAŁA. Wiem, ZŁE to było! Jakby nie było JUŻ ma konto, JUŻ wpłaciła swoje środki, a nawet założyłyśmy jej również konto oszczędnościowe, na którym BĘDZIE to jej rosło. Karta ma być za maksymalnie osiem dni i LILKA wybrała wzór z TULIPANAMI oraz inaczej niż Łucja, będzie miała Visę. W banku byłyśmy już kilka dni temu, bo oni musieli zweryfikować mnie, skoro ja NIE chciałam zakładać konta, no i wczoraj zadzwonili że możemy przyjeżdżać. Był ze mną pewien problem bo okazało się, że w systemie banku już jestem, tylko z innym nazwiskiem… Stare to dzieje, mój ex pracował w różnych bankach i ja ciągle testowałam jakieś bankowe produkty. Z tego akurat pamiętam karty przedpłacone… Ale zamieszanie wyjaśniono i DZIŚ byłyśmy ponownie. Zajęło nam to AŻ 45 minut, pani uczyła Lilkę korzystania z aplikacji bankowej na telefonie, oraz obsługi Blika, panna dostała też gadżety reklamowe, więc BARDZO nam się to podobało!
<><>
Rozmawiam z babcią przez telefon i opowiadam jej o dzieciach. Mówię:
- Niby takie mądre, ale Mieszko oglądał jutubera, który specjalizuje się w Pokemonach i ten mówił, że będzie event w Polsce i fajnie by było, żeby był z Nocą Kupały. I Mieszko nie wiedział co to za dzień!
Podsłuchująca Łucja rzuciła:
- To ta paprotka?
Ubawiło mnie to i powtórzyłam babci. Lutka spuentowała:
- No tak. Paprotka. Dobrze.
- Też taka uważam. Dobrze, że z orgiami to się jej NIE skojarzyło…
- Ale na tę Noc Kupały, to te orgie AKURAT były.
🙂 Tak sobie z mamusią pogadałam.
