Skłony i ukłony

Są schody z moim preparatem na alergię… Kuracja trwa już 2,5 roku, jeszcze z rok powinna potrwać, ale specyfik, który mi wstrzykują co miesiąc jest coraz trudniej osiągalny… Labolatoria się sfokusowały na covidzie i wszystkie preparaty do regularnych szczepień są trudno dostępne. Wiedząc, że będę potrzebować złożyłam receptę (te e-recepty to super sprawa) z dużym wyprzedzeniem w jednej specjalistycznej aptece. I sukces, bo LEK już mam (do listopada). Przysłali mi esemesa, że jest (a nie było żadnego info czy w ogóle się pojawi), więc dziś z Łucją pojechałam!

Wracając zajrzałyśmy po pizzę w takie miejsce, gdzie wg nas serwują najlepszą, czyli dziś obiad był gotowy 😉 Świetne tam mieli ceramiczne króliki na stołach, ale gość, który nam wydawał GORĄCE kwadratowe kartony z obiecującym zapachem NIE wiedział, gdzie je kupiono!

<>

Jutro wjeżdżają kolejne obostrzenia i czekam na nie z dużym niepokojem. Niżej macie Łucję (CZEMU Ty w takim ładnym sweterku kładziesz się SPAĆ? – Bo mówiłaś, że mam coś na siebie CIEPŁEGO założyć) oraz zadanie domowe Liliany na w-f (elastyczność w skłonie – jak widać, ona tak ma jak ja, czyli do ZIEMI nie sięgnie….)

<><>

Łucja stoi z Mieszkiem przed lustrem i patrzą się na swoje odbicia.

  • Mieszko, kto jest piękniejszy? Ty czy ja?
  • TY
  • ŹLE! Zawsze mów, że Ty jesteś piękniejszy! Powtórzmy to!

A on po prostu chciał być grzeczny i przypodobać się siostrze! 😀