Ludzie z dworca na polach

  • Rozmawiałyśmy z Łucją, mamo, i w lekcjach zdalnych najbardziej przeszkadzasz nam Ty i Mieszko.
  • Mogę wywieźć Was do babci.
  • Nie. Tam jest słaby net. Ale Ty gadasz głośno jak wszyscy bumerzy, a Mieszko nie ścisza ipada.

No i znowu mamy dworzec. Z każdego pokoju każdy nadaje, DŹWIĘKI się mieszają, POGŁOS narasta, ale nasze domowe wi-fi na szczęście jakoś daje radę! PIES jest szczęśliwy. WSZYSCY ludzie w domu 🙂 Czy może być lepiej??

Poniedziałek. Dziś spore zamieszanie, bo mam zebrania z rodzicami. Mniej ich niż jesienią, ale i tak do 20-stej, co kwadrans mam na zoomie kolejne spotkanie. Leci szybko, o każdym dziecku mówię podobnie: Dobrze, że dają sobie jakkolwiek radę. Nie oceniajmy ich teraz. Jak wrócimy do szkoły będę przyciskać.

<><>

Korzystając z okienka zajrzałam do jednej (lepszej) drogerii (on-line). Szukałam co też TEN Zajączek może przynieść i pomyślałam, że panny tradycyjnie mogą dostać lepsze błyszczyki… Przy okazji dorzuciłam sobie do koszyka tusz do rzęs. W pobliżu miałam Lilianę, więc ją tylko dopytałam:

  • Lil, bo ja ciągle kupuję sobie kremy do rąk… A Wy to chyba najwięcej zużywacie błyszczyków i peelingów do ust?
  • Najszybciej w domu schodzi nam pasta do zębów.
  • Czyli Zajączek ma Wam przynieść po tubce pasty?
  • Nie. Lepiej nie 🙂 Pokazać Ci jakie zdjęcie zrobiłam Mieszkowi?
  • Pokaż. I od razu mi je przyślij!