
- Taką jesteś MOJĄ pisanką. Jajkiem niespodzianką, Lilusiu!
- Z brzydkiego kaczątka będę łabędziem?
- Nie. NIE chcę, żebyś była łabędziem. Masz być silną kurą.
Trzynaste! Pamiętam jak Łucja miała 13-ście i myślałam, że to dużo, a tu już kolejne takie duże!
Nie jest łatwo być Lilą. Każdy element życia ma skomplikowany. Ma problemy z wchodzeniem w relacje i na dodatek ci do których się przywiązuje znikają do innych szkół. Ciało nie dojrzewa tak oszałamiająco jak u Łucji i raz po raz pojawiają się jakieś około medyczne anomalie. Ma również dziwne lęki i fobie. Szkoła, której się tak obawiałam, a okazała się takim sukcesem, zupełnie NIE leży jej w formule zdalnej. Nie ma tygodnia, bym z którymś nauczycielem nie korespondowała w sprawie jej zachowania na e-lekcjach. I nawet w świecie gier, gdzie z upodobaniem ją wciąga Mieszko miewa przygody nieprzyjemne (utrata kont, kradzież pokemonów, włamy do profili). Życie, które ją tworzy, naprawdę ją mocno przeciąga. Nie wiem na co ją szykuje, ale panna musi stworzyć wokół siebie solidny pancerz.
Zawsze mi się wydawało, że jest za ambitna. Te paski, walka o średnią i marzenia o stypendium trochę mnie niepokoiły. Wydawało mi się, że ona za mocno w to weszła i nie ma dystansu do ocen. Łucja ma dużo większy luz do swoich wyników. Piszę o tym też nauczycielom, bo to że teraz od góry do dołu Lilka ma wyłącznie jedynki, jest dla niej dodatkowo trudne. To jest taki spadek, z którego nie wie jak się podnieść, bo zabranie głosu przez kamerkę, jest dla niej tym bardziej skomplikowane. A co JEŚLI powiem źle? Ja NIC nie potrafię! Ze względu na nią szkoła powinna wrócić, bo realnie, w TEJ chwili, jej oceny nie kwalifikują ją to promocji do klasy ósmej.
Chciałabym gdzieś z nią wyjechać, pokazać, że życie może być lekkie i beztroskie, ale kiedy to wszystko będzie możliwe to nie wiadomo…
<><>
TYMCZASEM odświętowane! W tym roku udało się to zrobić DOKŁADNIE w rocznicę jej NARODZIN, bo wielki dzień były RÓWNO 13 lat temu. Pojechaliśmy do dziadków z torcikiem i z jedzeniem. I tu mamy kolejną WAŻNĄ, chociaż ważną dla MNIE, sprawę. Dawno temu, w rzeczywistości PRZED rozwodowej ich urodziny były zawsze okazją do wytestowania jakiejś innej kuchni. Tyle lat nie mogłam się sprężyć by to tego wrócić, a DZIŚ się udało. Tematem kulinarnym była kuchnia gruzińska. Wkleję linki, żeby łatwo mi było znaleźć, to co zrobiłam. Kupiłam gruzińskie placki i wybitną sałatkę z cukinii oraz cztery czinkali z mięsem. SAMA przygotowałam kurczaka czmeruli (rewelacja, od siebie dodałam trochę świeżej mięty) i wieprzowinę odżachuri (mój dodatek to przyprawa gruzińska, która miałam). Podobnie jak rok temu panny nie można zabrać na zakupy urodzinowe, bo wszystko zamknięte, no ale może zaraz mid-sezonowe wyprzedaże ruszą i coś przez net kupimy?
STO LAT, MOJA NIESPODZIANKO! 🙂









