Poniedziałek

Postanowiłam schować zimową kurtkę i rozpocząć sezon na wiosenną odzież… I jak otworzyłam szafę i założyłam rano, pierwszy cieńszy zestaw, to przypomniało mi się, że gdy go miałam na sobie jesienią, było zupełnie inaczej! Właśnie zaczęłam pracę w szkole i chyba się stresowałam, bo strasznie się pociłam. Mi się to nie zdarza, nawet na sportowo leje się ze mnie woda, ale wtedy to było na tyle odczuwalne, że musiałam kupić mocniejszy dezodorant. Natomiast teraz tak nie mam. Wszystko idzie gładziej i zdaje się, ze się wdrożyłam. Bardzo mnie to cieszy, nie jest zła ta praca i akurat dziś, gdy już wychodziłam, szefowa zapytała: Justyna, jak Ty się widzisz u nas we wrześniu? Odpowiedziała, że bardzo dobrze się widzę! Także na kolejny rok zajęcie już mam! Sądzę, że nawet: Will You Merry Me?, nie sprawiło by mi większej przyjemności niż TO pytanie.

Żeby nie było, że same sukcesy, zupełną porażką były leniwe z mąką żytnią (stała w szafce i kusiła, żeby ją jakoś wykorzystać). Danie eksperyment. Miałam kostkę białego sera: z połowy zrobiłam twarożek z białą rzepą, a z drugiej połówki (mało tego żarcia było, ale miało to być wyłącznie dla mnie) zrobiłam leniwe. Podzieliłam to na trzy kupki, pierwszą polałam cebulką z zieloną pietruszką podsmażonymi na maśle, drugą ze śmietaną, a trzecią z posmażonym pokrojonym salami. I we wszystkich trzech wersjach DODATKI ratowały smak. Danie było jakoś wyjątkowo komfortowe dla żołądka, bardzo dobrze się po tym czułam, ale ZJEŚĆ się tego nie dało!!!

<><>

  • Łucja, kto dziś był na porannym spacerze z Bibs?
  • Lilka.
  • Czyli teraz TY idziesz ze mną na spacer.
  • W porządku, tylko się przebiorę.
  • Przecież to spacer z psem. Ja idę w domowych spodniach w panterkę!
  • TAK, ale JA prowadzę jakieś ŻYCIE!

🙂