Wietrzna marcowa niedziela

Z tymi weekendami, to jest ZAWSZE TAKI problem, że za szybko mijają… ALE: pobiegane, Mieszko ma odebraną komżę (dostaliśmy ją z granatową maseczką, czyli problem maseczki na komunię rozwiązał się sam), poprzedni materac zabrali nowi właściciele, a góra prasowania przerobiona! Znajoma, z która poszłam wczoraj na psi spacer zapytała mnie wychodząc z domu (ja stałam u niej pod płotem), czy ZIMNO. Bo miałam na sobie ZIMOWĄ kurtkę, więc ambitny plan na dziś, jest żeby znaleźć kurtkę NIE zimową na TERAZ.

Wpadł też na chwilę stary znajomy z jakimiś papierami i ponieważ miał być w ciągu 20 minut, wyciągnęłam szybko na środek domu odkurzacz, by móc powiedzieć: Sory, za bajzel, ale akurat sprzątam. LECZ, skoro mam już odkurzacz na środku MOŻE zaraz odkurzę?. Tak, w całym domu??

ZA TO (bo moi Drodzy, czas rozpocząć odliczanie do Wielkanocy!), zamówiłam książeczki, które przyniesie Zajączek! Nie mam pomysłu, co takim dużym dzieciom dorzucić do gniazdek, więc na pewno będzie po książce… ALE, ponieważ oni jeszcze nie przerobili TYCH z Walentynek, tym razem są komiksy. Łucja dostanie Giant Days, czyli podobno świetny komiks dla nastolatek, a Mieszko dwa Spidermany. Lilka dostanie kolorową książkę o naukowcach, którzy (jak wiemy) NIE zawsze mieli z górki. Dużo mam zmartwień z tą panną w tym trybie zdalnym, więc może NIECH zobaczy, że nawet największym było czasem trudno!