Sobotnie bieganie z Mieszkiem to wspaniały rytuał. Gość NIE zapomina zabrać butów ze szkoły w piątek (brawo!), więc rano wszystko jest gotowe. Pierwsza budzę się ja, ubieram się, odpalam wodę na parówki (młody lubi je na śniadanie) i idę go budzić. Po chwili jest na dole, je parówki, daje Bibi ręce do oblizania i z psem „pod pachą” wsiadamy do auta! I jedziemy do lasu rozmawiając głównie o… pokemonach… Ale, dziś np.w radiu powiedzieli nam, że oto pojawiła się w polskich lasach BIAŁA sarna. Podobno jej zdjęć w necie już pełno, a to po prostu sarenka-albinos, której nie wybarwiły się cętki! I może powinnyśmy być zasmuceni, że pojawiła się taka zmutowana dziewczyna, ale na razie patrzę na to jak na jednorożca i biała sarenka wydaje mi się przepiękna!
<>
Zrobiłam naleśniki z mąki gryczanej. Bo po to ją zamawiałam! Jakoś zaroiło się w necie od przepisów na takie cudo i zamarzyło się i mi… Ciekawostka jest taka, że rzeczywiście ta gryka bąbelkuje i naleśniki wychodzą w takie malownicze kratery. Chwile kombinowałam jakie nadzienie (rozważałam pieczarki i cebulkę oraz farsz jak do ruskich) i wybrałam DWA: jedno ze świeżym szpinakiem wymieszanym z suszonymi pomidorami, a drugie z upieczonymi batatami. Mi smakowało, a porcje degustacyjne zawiozłam też dziadkom! Zostawiłam im dzieci, bo muszę robić oceny semestralne (w Montessori są trzy semestry) i jadę po nie jutro! A w ramach za-koszowienia rzeczywistości mam jeszcze jednego life-hacka dla WAS. Robiłam dzieciom ananasa w cieście i dodałam do CIASTA kaszę manną. I jest to strzał w 10! Ciasto się nie rozpadało, było sztywne i chrupiące!

<><>
- Dziewczynki, czy zjadłyście rano witaminy? Lila??
- Nie, bo one są paskudne.
- To może dziś ten proszek z witaminami? To wsypuje się do wody i robi się taka oranżadka.
- Możesz nam zrobić.
- Wiecie, co? Za moich czasów wsypywało się ten proszek PROSTO na język!
- Wody też nie mieliście?
