Nakoksowani sztuczną witaminą

Mieszkowi strasznie wysycha skóra. Całą zimę go smarowałam jakimiś emolientami i nawet doszliśmy do etapu, że najlepsza okazała się bryłka nieprzetworzonego masła shea, którą rozpuszczałam w dłoniach i w niego wcierałam… Najgorzej było na rękach i kolanach, gdzie robiły mu się aż plamy z suchą, sztywną skórą. Wyczytałam, że może to być brak witaminy D. Tran akurat nam się skończył (a pomagał), znalazłam w szafce kropelki z witaminą D, a dziś podjechałam też do apteki, po witaminy dla dzieci! Cała trójka już przerabia swoją tabletkę i czekamy na witaminy z pierwszych wiosennych warzyw!

Co jeszcze zrobiłam w DZIEŃ WOLNY? Właściwie to, na razie, nic. Zupełnie nieoczekiwanie zmorzył mnie o godzinie 13-stej SEN i na godzinę odleciałam (w krainę zapomnienia). Przesilenie wiosenne? Możliwe. Odebrałam też z kiosku zamówione mąki! Mam gryczaną (cdn), kokosową (bo była świetna, a nie pamiętam gdzie ją ostatnio kupowałam, lecz nigdzie jej TERAZ nie ma) i mieszankę na gofry (to większa sprawa, bo ponad pół roku mamy nową gofrownicę i GOFRY nie są tak smaczne jak z tej poprzedniej, co to się zepsuła…). No i zadzwoniłam do babci (my tak raz dziennie lubimy sobie pogadać). Wyobraźcie sobie, że zawiozłam jej ostatnio Kongo Requiem i Lutka na okrągło to czyta. Ja robiłam dokładanie tak samo! Wstawałam rano, śpieszyłam się, ale zdarzało mi się w tym biegu przycupnąć na łóżku, żeby przeczytać chociaż STRONĘ! No i widzę, że moja mama robi to samo (Tak myślałam, że zanim te ziemniaki się ugotują, to przynajmniej jeden rozdział przeczytam).

Z Mieszkiem miałam pogadankę o 2021. Jakoś w kontekście imprez masowych, bo przypomniał mu się Color Run. Mówię mu, że mam wrażenie, że TEN rok TEŻ już wszyscy spisali na straty. Rok temu o tej porze zakładaliśmy, że ten stan zawieszenia jest na chwilę, ale tyle osób umoczyło inwestując w imprezy, które się nie odbyły, że w TYM nikt już się nie wychyla. Czekamy więc dalej, niezależnie od tego jak to nas już znużyło!