Wiosenna żaba

Rozmawialiśmy ostatnio na parkrunie o żabach. Bo żaby podobno są na pieniądze 🙂 Rozstawiają je sobie ludzie po domach, bo to jak ananasy w feng-shui ma działać na bogactwo jak magnes.. I jedna dziewczyna opowiadała:

Poszłam do sklepu z bibelotami po szybki prezent urodzinowy. I tak chodzę i oglądam i ta sprzedawczyni mówi do mnie: A żaby Pani nie chce? Żaby są na pieniądze. Ja mam w każdym pokoju! I wtedy zadzwonił mój telefon i koleżanka do mnie mówi: Jagoda, mamy ten kontrakt! Więc JA od razu do sprzedawczyni: ILE Pani ma tych żab?!

Są i żaby. Są JUŻ i żaby! A ja wyszłam do ogródka i zaczęłam ogarniać… Za wiele NIE narobiłam, bo NIE mam worków, ale do donic przed domem wsadziłam SZCZYPIOREK. Po co mi on? Otóż, tak kompulsywnie, robiąc zakupy z Lilką kupiłam woreczek cebulek. Dobrze, że panna mnie przyhamowała, bo wybrałam MNIEJSZY woreczek! I POTEM wymyśliłam, że w donicach PRZED domem, na KOMUNIĘ Mieszka wysadzę ten właśnie szczypiorek. Bo on takim jest moim szczypiorkiem! No i mam taką doroczną refleksję, że prace ziemne są cudowne (chyba, że jesteś profesjonalnym ogrodnikiem i masz tego dość) i prawdą jest, że odstresowują, wyciszają i relaksują. Wychodzą mi licznie krokusy, NIE wyszedł czosnek niedźwiedzi, który ZASADZIŁAM, ale za to DZIŚ w sklepie udało mi się go kupić! HA!

Życie nastolatki to piekło

-Wilds – znalazłyśmy z Łucją serial na Amazonie. Coś jak Lost-y, tylko, że bohaterami są nastolatki (dziewczyny), których samolot zwalił się do wody absolutnie nie wiadomo gdzie… Tu linek do trailera. Wczoraj obejrzałyśmy PIĘĆ odcinków (5/10), więc dziś chyba SKOŃCZYMY…

Pilota do telewizora znalazłam (był oparciu kanapy, razem z łyżeczkami i górą długopisów), ale powstała cała lista tych Amazonowych produkcji, które to chcemy JESZCZE obejrzeć! Przyszedł nowy blender, który wygląda pięknie i wieczorem będziemy miksować mrożone owoce -> Lilina zrobiła un-boxing i zawartość nam się BARDZO podoba!

WIOSNA: Sąsiad zbudował sobie jazzuzi! Stały takie deski, worki z piaskiem, kartony i z TEGO stworzył, od podstaw, imponujący kwadratowy zbiornik, do którego podpiął filtry i dysze. JUŻ zaprasza (w kostiumie), na WIELKIE otwarcie (pomagał mu drugi sąsiad, który ma trójkę dzieci, plus ich własne, więc wcisnąć się TAM nie będzie łatwo, bez obaw 🙂 Natomiast inna znajoma, z którą mamy dzieci w tym samym wieku (tylko że ona ma trzy córki), wyjechała właśnie do Dubaju i wkleja co chwila fotki, że właśnie przesunęła LEŻAK (i DZIŚ już NIC więcej nie robi!)

><<>><

Rozmawiałam z mamą przez telefon i mówię jej, że Bibi się koszmarnie zachowuje na spacerach, bo co chwila jakiś pies chce z nią spółkować (a ona przecież po sterylizacji). Najgorzej jest na parkrunach, gdzie ma taką ekipę rówieśniczych psów i robi się z nich takie kłębowisko. Z jednym się tak gryzie, inny atakuje jej ogon, a ona leży na plecach i się w ekstazie tarza. A potem nie ma siły wstać i ostatnio wołałam Mieszka, żeby przyniósł smycz z auta, bo nie było jak jej dźwignąć. Kończę słowami:

  • A najlepsze, że wszyscy mi takiego zepsutego psa zazdroszczą. Dziś na spacerze jeden gość powiedział: Pani to dobrze, że Bibi jest taka pozytywna i nie jest z nikim skonfliktowana.
  • Takich Bibi, jak wyglądam przez okno, to dużo chodzi.
  • Bo to pospolita rasa jest 🙂

Wielki Tydzień!

Ostatnie dni przed Wielkanocą! Dziś byłam w piekarni i ludzie kupują chleby na święta… Najpierw był gość, który wziął dwa chłopskie. Krojone. To takie wielki bochny i piekarni były tylko CZTERY takie. Qrcze,– pomyślałam – Jak ta babka przed mną TEŻ taki weźmie, to DLA mnie zabranie… Ale ona wzięła cztery bułki wrocławskie i dwa staropolskie. Też krojone. I wdała się w rozważania ze sprzedawczynią jak to najlepiej zamrażać. Ale ta jest level master, bo okazało się, że ma zamrażarkę piwnicy… Gdy przyszło do mnie wzięłam więc z ulgą CAŁY chłopski, NIEkrojony i jest to dla nas na DZIŚ 😀

Falstart z butami komunijnymi Mieszka, Lilka miała dziś spotkanie z NOWYM psychologiem, która JEJ pasuje, a Łucja recytację wiersza. Zastanawiałam się jak można przepytać ucznia na zdalnym, by mieć pewność, że nie CZYTA tekstu umocowanego ZA/NAD/NA ekranie. I wiecie co pani wymyśliła? Naprawdę, szacunek za kreatywność: recytowali z zamkniętymi oczami, włączoną kamerką i wcześniej musieli pokazać USZY (czy nie mają słuchawek). Ja JESZCZE jestem w domu -> moja szkoła przygotowuje jakąś formułę, dzięki której dzieci wrócą, ale chyba do Świąt się nie wyrobią, co jest mi na rękę. Benzyna po akcji w kanale Sueskim galopuje do góry, a ja do szkoły kawałek mam…

Na ulicach pojawiły się kabriolety, które cudownie kolorują swoją niepraktycznością i pięknem szarzyznę przednówkowych ulic. Mija Cię takie cukierkowe cudo i patrzysz potem na te funkcjonalne Fordy i Ople z takim znużeniem (umówmy się, że Dacie są hipsterskie i mają urok aut alternatywnych)… ACH, no i mamy JUŻ jeże!!! Wczoraj w nocy tłukły się przed domem o kocie żarcie wystawiane dla kocich włóczykijów.

<><>

  • Lilu, jak Twój rachunek w banku? Zaglądałaś tam jeszcze?
  • Tak.
  • Przelałaś sobie środki na konto oszczędnościowe?
  • Tylko trochę. Bo BAŁAM się, że mi zniknie. 🙂

Palmowa

No i NIE znalazłam tego pilota… A ponieważ nie mogłam prasować do próżni, to na tydzień aktywowałam sobie Amazon Prime. Kiedyś już to miałam, lecz gdy weszłam na moje konto, to okazało się, że znowu mogę ich odbierać przez tydzień za friko! Bo mam pilota od telewizora, LECZ nie mam TEGO od programów. Jeśli się NIE znajdzie przez tydzień, to kupię na All zamiennik, a na razie lecimy tym Amazonem! Na pierwszy ogień wrzuciłam Expanse, który kiedyś już oglądałam. Wtedy mi się nie podobał, lecz na razie wciągnął. Taka dobra fantastyka gdzieś pomiędzy Blade Runnerem, a Pamięcią Absolutną. Mniej tam filmów niż na HBO, ale na tydzień coś wynajdziemy!

Dziś dziadki się zaszczepiły z czego bardzo się cieszę! Drugą dawkę mają 9 maja, czyli w dniu Komunii Mieszka. Napięcie i kumulacja jak to u nas 😉 Wczoraj rano na parkrun-owym spotkaniu tak rozmawialiśmy o szczepieniach i wszyscy się cieszą, że ich rodzice powoli to odfajkowują. Jedna dziewczyna powiedziała, że u niej w środę i jej rodziców, i teściów zaszczepiono i od razu wszyscy się rozluźnili… Pogadałyśmy dziś chwilę z Lutką, że tak to że tak trudno się pozbierać tej wiosny to WINA pandemii. Ja z dziećmi w domu z niczym się nie wyrabiam, a i dziadek, który nie chodzi na spotkania brydżowe klubu seniora, mamę blokuje. I tak ona lepsza niż ja, bo ma w domu PALMY… Za to ja (DZIŚ) przejrzałam fragment czapek i szalików, część wywalam, bo ani razu TEJ zimy ich nie nałożyliśmy, a druga część idzie do pralki (a następnie do szaf na ZA rok). Podobnie zrobiłam z zimowymi butami! Mam co prawda zawalaną łazienkę butami do WYCZYSZCZENIA, ale pierwszy worek niepotrzebnej odzieży do przekazania gdzieś tam już mi z domu zniknął!

Pokażę Wam figurkę Mieszka. Gdy tak ogarniałam mu pokój, znalazłam nową/nieznaną mi/? figurkę… Z wielkimi zębami, ruchomymi członkami i ruchomą głową.

  • Skąd miałeś taki zestaw, Słońce?
  • Sam zbudowałem.

Taki zdolniacha! 🙂

wiosna? czyżby?

Tydzień temu, gdy sobie z Mieszeczkiem biegaliśmy, BYŁO zimno. Właściwie to pierwsze okrążenie zrobiliśmy w kurtkach… Tym razem, pod koniec pierwszego, zaproponowałam młodemu krótki rękawek! CIEPŁOŚĆ. Marzy się mi, żeby jakoś przedświątecznie RUSZYĆ dom, ale zaraz jedziemy do dziadków i nie wiem czy zdążę… BO jutro z powrotem ma być chłodniej. Marzy mi się jednak w pierwszym planie OGRÓDEK. Dosyć ambitnie powyłaziły mi już w różnych miejscach krokusy, ale chcę zgrabić stare liście i dosiać trawy, bo PSA zrobiła ugór… No i DONICE! Tylko, żeby zdążyć, bo ta ziemie to ciągle zamarza :/

Przy szaleństwie z miksowaniem soczewicy rozwaliłam blender. On był starszy niż moje małżeństwo, a ja mam DAR do zużywania rzeczy do końca. Używam, eksploatuję, ZUżywam, aż prostu mi się rozpadł w ręku. I nie ukrywam – lubię tę ostateczność moich domowych przedmiotów. Nie wiem jak obostrzenia mają się do branży AGD, ale na święta bez blendera i ubijacza, NIE mogę zostać, więc dziś chyba zamówię przez net kolejny… A żeby było do pary, zaginął nam pilot od telewizora. Główny podejrzany to Mieszko, który bierze czasem i CHOWA. I NIE pamięta gdzie, bo robi to automatycznie. Trudno, boli, ale to już było… Znajdzie się, zgodnie z zasadą Locka z Lostów, gdy przestaniemy GO szukać!

Najniebezpieczniejsze zło, to te, które człowiek dobrze zna

-„Stalker”. I NIE polecam Wam tej książki. To jakiś taki kolejny Grey. ZA to, główna bohaterka ma playlistę tworzoną latami i jak zaczęłam ją wczoraj przesłuchiwać to znalazłam MOJĄ i ta MOJA jest naprawdę wspaniała 🙂

Bigos z nowymi obostrzeniami jest taki, że wszyscy znowu dostali zakupowego szału. Bo skoro znowu mniej osób się do sklepu zmieści, a na dodatek zbliżają się święta, wracają kolejki przed sklepami… Tłum więc wszędzie straszny i z kim był nie rozmawiała to WŁAŚNIE jedzie zrobić ZAPASY. Kosmos… A propo kosmosu to w moim necie duże zamieszanie z info, że NASA udostępni nagrania z wszystkimi UFO 🙂 1-go czerwca… Zobaczymy, ja dziś już moim uczniom robię lekcje o kosmitach i nawet wśród dzieci są i zwolennicy, i przeciwnicy istnienia ZIELONYCH ludzików 🙂

<>

Wywód Łucji:

Jest taka panna, która jest znana, głównie z tego, że ma znanych chłopaków, teraz spotyka się z Zebo, albo się z nim spotykała czy zdradziła, no i ona wkleja na tik-toka filmy, takie na których coś widać. Pokażę Ci… Ten ostatni wycięła. Ale zobacz ten i dużo hejtu na nią spada, że nie powinna tego pokazywać, bo na tik-toku są głównie dzieci. No i ostatnio pokazała swoje rozstępy i zrobiła się g-burza, bo dużo osób ją poparło, ale mnóstwo takich chłopców w wieku Mieszka, wiesz takich z chomikiem na profilowym napisało, że tzn. że jest gruba, bo rozstępy się robią u grubych i wszyscy im tłumaczą, że jak szybko rośniesz to się robią, a oni nie mają żadnych argumentów.

Dość to jest zabawne, a najlepsze jest to, że rzeczywiście te 10-11 latki ustawiają sobie na profilowych (nawet na Teamsach) teraz chomiki. I to jakaś cały taki taki trend jest 🙂

<>

Zaraz weekend, lecę jeszcze TYLKO do sklepu i podejmę dziś próbę upieczenia pasztetu z soczewicy. Lilka dłubiąca w jakimś projekcie:

Z lwem w tulipany

Założyłyśmy dziś Lilianie rachunek w banku. Ależ panna na to czekała! Musiała mieć jednak skończone 13 lat i dowód. Wniosek o dowód złożyłyśmy w styczniu (żeby było śmieszniej Łucji też, ale Łucja jeszcze nie ma), no a magiczny wiek minął w sobotę. Chciałam jej założyć konto w REALNYM banku (NIE on-line), z całym tym przepychem i biurokracją, no i chciałam by było to konto samodzielne. NIE podpięte pod moje, by była pewna, że ja tam NIE będę zaglądać. Oszczędności miała dużo, wszystkie pochowane w pudełku pod łóżkiem i raz po raz, ktoś jej podbierał… Miała zeszyt z zadłużeniami, ale i tak CZASEM znikało (przyznaję się i ja, chociaż ZARAZ przeleję CAŁE zadłużenie jej na konto). Po prostu czasem potrzebna jest szybka gotówka (dentysta, rynek, pralnia), no a ona MIAŁA. Wiem, ZŁE to było! Jakby nie było JUŻ ma konto, JUŻ wpłaciła swoje środki, a nawet założyłyśmy jej również konto oszczędnościowe, na którym BĘDZIE to jej rosło. Karta ma być za maksymalnie osiem dni i LILKA wybrała wzór z TULIPANAMI oraz inaczej niż Łucja, będzie miała Visę. W banku byłyśmy już kilka dni temu, bo oni musieli zweryfikować mnie, skoro ja NIE chciałam zakładać konta, no i wczoraj zadzwonili że możemy przyjeżdżać. Był ze mną pewien problem bo okazało się, że w systemie banku już jestem, tylko z innym nazwiskiem… Stare to dzieje, mój ex pracował w różnych bankach i ja ciągle testowałam jakieś bankowe produkty. Z tego akurat pamiętam karty przedpłacone… Ale zamieszanie wyjaśniono i DZIŚ byłyśmy ponownie. Zajęło nam to AŻ 45 minut, pani uczyła Lilkę korzystania z aplikacji bankowej na telefonie, oraz obsługi Blika, panna dostała też gadżety reklamowe, więc BARDZO nam się to podobało!

<><>

Rozmawiam z babcią przez telefon i opowiadam jej o dzieciach. Mówię:

  • Niby takie mądre, ale Mieszko oglądał jutubera, który specjalizuje się w Pokemonach i ten mówił, że będzie event w Polsce i fajnie by było, żeby był z Nocą Kupały. I Mieszko nie wiedział co to za dzień!

Podsłuchująca Łucja rzuciła:

  • To ta paprotka?

Ubawiło mnie to i powtórzyłam babci. Lutka spuentowała:

  • No tak. Paprotka. Dobrze.
  • Też taka uważam. Dobrze, że z orgiami to się jej NIE skojarzyło…
  • Ale na tę Noc Kupały, to te orgie AKURAT były.

🙂 Tak sobie z mamusią pogadałam.

Skłony i ukłony

Są schody z moim preparatem na alergię… Kuracja trwa już 2,5 roku, jeszcze z rok powinna potrwać, ale specyfik, który mi wstrzykują co miesiąc jest coraz trudniej osiągalny… Labolatoria się sfokusowały na covidzie i wszystkie preparaty do regularnych szczepień są trudno dostępne. Wiedząc, że będę potrzebować złożyłam receptę (te e-recepty to super sprawa) z dużym wyprzedzeniem w jednej specjalistycznej aptece. I sukces, bo LEK już mam (do listopada). Przysłali mi esemesa, że jest (a nie było żadnego info czy w ogóle się pojawi), więc dziś z Łucją pojechałam!

Wracając zajrzałyśmy po pizzę w takie miejsce, gdzie wg nas serwują najlepszą, czyli dziś obiad był gotowy 😉 Świetne tam mieli ceramiczne króliki na stołach, ale gość, który nam wydawał GORĄCE kwadratowe kartony z obiecującym zapachem NIE wiedział, gdzie je kupiono!

<>

Jutro wjeżdżają kolejne obostrzenia i czekam na nie z dużym niepokojem. Niżej macie Łucję (CZEMU Ty w takim ładnym sweterku kładziesz się SPAĆ? – Bo mówiłaś, że mam coś na siebie CIEPŁEGO założyć) oraz zadanie domowe Liliany na w-f (elastyczność w skłonie – jak widać, ona tak ma jak ja, czyli do ZIEMI nie sięgnie….)

<><>

Łucja stoi z Mieszkiem przed lustrem i patrzą się na swoje odbicia.

  • Mieszko, kto jest piękniejszy? Ty czy ja?
  • TY
  • ŹLE! Zawsze mów, że Ty jesteś piękniejszy! Powtórzmy to!

A on po prostu chciał być grzeczny i przypodobać się siostrze! 😀

Przygotowania (do Świąt! :)

Rozpoczęliśmy szykowanie kartek świątecznych… I w tym roku jest modyfikacja, bo w środku kartki jesteśmy MY! Poukładani w litery tworzymy SŁOWO. Ze słowem był problem, bo WIELKANOC jest słowem długim i efekt nie byłby TAK widoczny, bo litery musiały by być MNIEJSZE. Wygrało więc rosyjskie słowo Pascha (Пасха), która chociaż w prawosławnym kalendarzu wypada dwa tygodnie później, to oznacza to SAMO. Się układaliśmy, potem dokładane były ramki, obwódki do liter i listki pomagające nadać KSZTAŁT, NASTĘPNIE było to drukowane na papierze fotograficznym (mam takie coś, bo kiedyś przy zakładaniu firmy takie cudo kupiłam), no a na końcu wkomponowane przez dzieci na kartki.

Dodam jeszcze tylko, że zdjęć z TWORZENIA liter powstało MNÓSTWO i to wcale nie było łatwe, bo NIE stoi się idealnie równo nad TYMI leżącymi! Nie ma jak ICH złapać, chyba że masz jakiś wysięgnik, albo robisz zdjęcie z balkonu. Ale efekt końcowy NAM się podoba! 🙂

I takie wyszły te kartki! Podczas przymierzania wyciętych zdjęć wyszło nam, że UKŁAD musi być jak do lapbooka. Otwierana na boki książeczka, bo inaczej się by to nie zmieściło… DO każdej, użyliśmy TEŻ jedno z tych gigantycznych mewich piór, które przywieźliśmy z wakacji nad morzem!

<><>

  • Lila, wrzucisz, Ty, do skrzynki?
  • Musisz mi pomóc, bo ostatnio nie wiedziałam, GDZIE się to wrzuca.
  • OK. To wrzucamy! Ja zawsze wrzucam drukiem w dół, gdyby było mokre, to nie rozmaże znaczka…
  • JUŻ!
  • A wiesz co teraz musisz zrobić?
  • Co?
  • Pogłaskać skrzynkę.
  • PO CO?
  • Żeby listy doszły!
  • Żartujesz, prawda?

Ludzie z dworca na polach

  • Rozmawiałyśmy z Łucją, mamo, i w lekcjach zdalnych najbardziej przeszkadzasz nam Ty i Mieszko.
  • Mogę wywieźć Was do babci.
  • Nie. Tam jest słaby net. Ale Ty gadasz głośno jak wszyscy bumerzy, a Mieszko nie ścisza ipada.

No i znowu mamy dworzec. Z każdego pokoju każdy nadaje, DŹWIĘKI się mieszają, POGŁOS narasta, ale nasze domowe wi-fi na szczęście jakoś daje radę! PIES jest szczęśliwy. WSZYSCY ludzie w domu 🙂 Czy może być lepiej??

Poniedziałek. Dziś spore zamieszanie, bo mam zebrania z rodzicami. Mniej ich niż jesienią, ale i tak do 20-stej, co kwadrans mam na zoomie kolejne spotkanie. Leci szybko, o każdym dziecku mówię podobnie: Dobrze, że dają sobie jakkolwiek radę. Nie oceniajmy ich teraz. Jak wrócimy do szkoły będę przyciskać.

<><>

Korzystając z okienka zajrzałam do jednej (lepszej) drogerii (on-line). Szukałam co też TEN Zajączek może przynieść i pomyślałam, że panny tradycyjnie mogą dostać lepsze błyszczyki… Przy okazji dorzuciłam sobie do koszyka tusz do rzęs. W pobliżu miałam Lilianę, więc ją tylko dopytałam:

  • Lil, bo ja ciągle kupuję sobie kremy do rąk… A Wy to chyba najwięcej zużywacie błyszczyków i peelingów do ust?
  • Najszybciej w domu schodzi nam pasta do zębów.
  • Czyli Zajączek ma Wam przynieść po tubce pasty?
  • Nie. Lepiej nie 🙂 Pokazać Ci jakie zdjęcie zrobiłam Mieszkowi?
  • Pokaż. I od razu mi je przyślij!