
Rozmawialiśmy ostatnio na parkrunie o żabach. Bo żaby podobno są na pieniądze 🙂 Rozstawiają je sobie ludzie po domach, bo to jak ananasy w feng-shui ma działać na bogactwo jak magnes.. I jedna dziewczyna opowiadała:
Poszłam do sklepu z bibelotami po szybki prezent urodzinowy. I tak chodzę i oglądam i ta sprzedawczyni mówi do mnie: A żaby Pani nie chce? Żaby są na pieniądze. Ja mam w każdym pokoju! I wtedy zadzwonił mój telefon i koleżanka do mnie mówi: Jagoda, mamy ten kontrakt! Więc JA od razu do sprzedawczyni: ILE Pani ma tych żab?!
Są i żaby. Są JUŻ i żaby! A ja wyszłam do ogródka i zaczęłam ogarniać… Za wiele NIE narobiłam, bo NIE mam worków, ale do donic przed domem wsadziłam SZCZYPIOREK. Po co mi on? Otóż, tak kompulsywnie, robiąc zakupy z Lilką kupiłam woreczek cebulek. Dobrze, że panna mnie przyhamowała, bo wybrałam MNIEJSZY woreczek! I POTEM wymyśliłam, że w donicach PRZED domem, na KOMUNIĘ Mieszka wysadzę ten właśnie szczypiorek. Bo on takim jest moim szczypiorkiem! No i mam taką doroczną refleksję, że prace ziemne są cudowne (chyba, że jesteś profesjonalnym ogrodnikiem i masz tego dość) i prawdą jest, że odstresowują, wyciszają i relaksują. Wychodzą mi licznie krokusy, NIE wyszedł czosnek niedźwiedzi, który ZASADZIŁAM, ale za to DZIŚ w sklepie udało mi się go kupić! HA!
























