Dziś NIE pojechałam do szkoły. Rano miałam e-lekcję, potem pojechałam na odczulanie, a potem miałam jechać do szkoły i zrezygnowałam. Na dotarcie miałam półtorej godziny i nie było na to szans. Śniegowy paraliż. Przemknęło mi przez myśl, że pierwszą lekcję, którą robiłam już ze szkoły mam i tak na zoomie, więc mogę korzystając z wi-fi na komórce zrobić lekcję z AUTA i jechać DALEJ? TYLKO jaki w tym sens? Zawróciłam więc do domu i napisałam szefowej, że odrobię w czwartek, jak pługi ruszą. Btw. kilka widziałam, ale przejeżdżały z szuflą WYSOKO uniesioną, czyli gnały gdzieś gdzie zasypało BARDZIEJ. ???
Jakby nie było, gdy Mieszko wychodził, pomyślałam, że przy takiej zawiei powinnam go zatrzymać w domu, ale tak mi szkoda, tych straconych dni, że GO wypchnęłam (zresztą MIAŁO mnie nie być w domu!). Z ważnych info, zapytałam moją dok, jak ma się szczepionka do covida do mojego odczulania i powiedziała, że powinnam mieć jak najdłuższy okres przed podaniem kojejnej dawki alergenu. Czyli covid, potem dwa, a jeszcze lepiej trzy tygodnie przerwy i dopiero odczulanie.
<><>
Za to pokażę Wam moje nowe GAŁECZKI, które dotarły od Chińczyka! Kiedyś (tu i tu) się już przyznałam, że KOCHAM gałki i wszędzie gdzie mogę JE wkręcam. I były np. w pokoju dziewczyn, w ich szufladach z bielizną. Tylko, że gdy robiłam im ostatnio (na jesieni) przegląd bielizny doszłam do wniosku, że to są złe gałki… GAŁKA powinna mieć wkręcaną śrubę, a nie być zamocowana na śrubie. To szczegół, ale jeśli jest na śrubie to to oznacza, że DO szuflady WYSTAJE ogromna metalowa śruba, o którą można się łatwo podrapać. Poza tym znudził mi się motyw sówek. Lubię sowy, ale ten rysunek, którego wszędzie pełno, jakoś mi się opatrzył… Zamówiłam więc DLA nich, potem takie z cyframi do pokoju Mieszka (cd nastąpi) i dwie do mojej toaletki. Miałam w niej takie eleganckie wichajstry, a to taki nie do końca mój klimat 🙂



















