Z tym octem to raz po raz jakiś kolejny patent wypływa! Czas już jakiś temu polecono mi, żeby co miesiąc/dwa wlać OCET do pralki. Tak ze 2 butelki… Nastawić gorące pranie z pustym bębnem i zobaczyć BŁYSK!! True. Tzn. mojej pralki nie da się do końca oczyścić, bo jest nieźle zużyta, ale rzeczywiście pomaga. Drugi wynalazek odkryła Lutka w Internecie. Obie, siłujemy się od lat ze słabo spływającymi zlewami w kuchni i babcia gdzieś wyczytała, żeby wsypać sodę (tą sodą inna osoba radziła mi czyścić kuchenkę) i wlać butelkę octu. I że lepsze niż wszystkie preparaty do przetykania. I też okazuje, że działa, bo wczoraj zastosowałam i oprócz tego, że w całym domu wali octem, spływa elegancko!
<><>
Miałam zabawną akcję na e-lekcjach. Tak raz po raz, równam sobie te typy edukacji i chociaż absolutnie uwielbiam szkołę moich dzieci oraz ich nauczycieli to widzę, że pewne elementy w systemie niepublicznym są lepsze. U nas, w mojej szkole, na e-lekcjach dzieci MUSZĄ się widzieć. To dobre. Lilka potrafi do południa chodzić w piżamie. Łucja zresztą też. I mam takie wrażenie, że jak ich nie widać to oni NIE uważają. Przysypiają i robią inne rzeczy. Natomiast taka krótsza, 30-minutowa (WIDOCZNA) lekcja jest intensywniejsza i skuteczniejsza..
Dobra, ta zabawna akcja (!): otóż jedna dziewczynka (13 lat) miała na mojej lekcji maseczkę 🙂 I mówię do niej: Ooo, Marta! Ale masz super maseczkę! To taka ściągana? I ona mi mówi na to, że tak i że to ta taka z brokatem. No więc ja na to, że też sobie taką ostatnio zrobiłam i że ponieważ jest czarna myślałam, że wystraszę mojego synka, ale on się nie wystraszył. Na to inna dziewczynka mówi: Jak Ci dobrze, mi moi rodzice nie pozwalają nakładać maseczek! A ta jej na to: Ale Ty masz dużo lepszą cerę niż ja! Itd. I to wszystko na lekcji 🙂 I mam takich dwóch bliźniaków i oni TAK tego słuchali, że te dziewczyny to jednak INNA planeta! Bo tamte dzieciaki w ogóle się między sobą nie spinają. Są jak rodzeństwo i jest to bardzo FAJNE.
Mam dla Was dwie migawki. Pierwsza to pingwinki z wosku. Otóż, zrobiła je na swoich lekcjach Lilka. Była jakaś lekcja, a ona w tym czasie rozpuściła sobie różne świeczki i wlała je do silikonowych foremek do lodu. Po montessoriańsku powiedziałabym, że genialne, ale w tej sytuacji tylko ją objechałam, że ZNOWU robiła na lekcji coś INNEGO i nie słuchała! 🙂

<><>
A na deser wrzucę WAM Bibi… Cóż niezwykłego w tym zdjęciu? Otóż ONA zrobiła sobie je SAMA!!! Aparat był włączony i ONA na niego WLAZŁA… Ramkę dołożyłam JA, ale ujęcie (doskonała na profilowe) jest JEJ. :DD

